William Richards i Sairaj Hamath z Metal Wani przeprowadzili niedawno wywiad z byłym perkusistą Fear Factory, Raymondem Herrerą, który grał w zespole w latach 1989-2008. Muzyk został zapytany m.in. o dwa albumy kapeli nagrane po jego odejściu i poruszył temat jego ewentualnego powrotu do zespołu. Poniżej tłumaczymy najciekawsze fragmenty rozmowy.
Zapytany o to, co myśli o dwóch albumach Fear Factory – ,,Mechanize” z 2010 i ,,The Industrialist” z 2012 roku – muzyk odpowiedział:
Myślę, że ,,Mechanize” było naprawdę dobre. Uważam, ze Gene Hoglan odwalił tam świetną robotę. Ta płyta była dla mnie trochę za bardzo thrashowa, ale myślę, że przez jej dużą część – sądzę to po wywiadach – brzmi ona tak, jakby zespół próbował odtworzyć atmosferę ,,Demanufacture” (jeden z najpopularniejszych albumów Fear Factory, wydany w 1995 r. – przyp. red.). Myślę więc, że robiąc to, wykonali świetną robotę.
Jeśli chodzi zaś o ,,The Industrialist”, to wcale mi się nie podoba. Byłem naprawdę zaskoczony tym, że zespół użył tam automatu perkusyjnego. Przypominam sobie teraz, gdy robiliśmy to przy okazji ,,Archetype” z 2004 r. Marnowałem czas nad pomysłem ewentualnej próby wykorzystania automatu perkusyjnego, zamiast mojej gry, ale za każdym razem, gdy to robiliśmy, było to naprawdę, naprawdę przemęczone. Nasze dema zawsze były nagrywane z automatem perkusyjnym, ale brzmiały przy tym niesamowicie nudno.
Perkusista dodaje:
Byłbym zachwycony, gdybym mógł usłyszeć Gene’a na ,,The Industrialist”. Myślę, że wtedy ta płyta byłaby o wiele lepsza…
Oryginalnie, większość partii perkusji w Fear Factory była programowana na automacie perkusyjnym, następnie uczyłem się ich, a potem grałem je na żywo. Było dla mnie o wiele prościej tylko to zaprogramować, zamiast uczyć się tego. Więc tak, oni poszli tą drogą na skróty, ale uważam też, że było przy tym wiele ostrych sprzeciwów.
Herrara mówił też o zaletach z korzystania automatu perkusyjnego:
Używanie automatu perkusyjnego czyni proces nagrywania o wiele prostszym, bo nie musisz zmagać się z ustawianiem perkusji, strojeniem jej, mikrofonami, nie przejmujesz się poprawkami… Nic z tych rzeczy. Mam na myśli to, że oszczędzasz przez to wiele czasu i pieniędzy, ale niestety, nie brzmi to zbyt dobrze.
I tak jak powiedziałem, próbowałem to robić wiele lat temu, ale… Dopóki grasz wolne rzeczy – 1-2 bity i bardziej rockowy materiał, możesz zaakceptować automat perkusyjny, bo różnica nie jest aż tak zauważalna. Jeśli jednak zaczynasz grać szybciej, wszystko staje się widoczne.
Zapytany o to, czy przewiduje on ponowne zejście się Fear Factory z nim i basistą Christianem Olde Wolbersem, aby nagrać nowy album i ruszyć w trasę, Raymond odpowiedział:
Nie widzę tego. Wątpię w to. Nie sądzę, że kiedyś się to wydarzy. Myślę, że jest tu za dużo… Jak mam to powiedzieć? Wydarzyło się zbyt wiele rzeczy, aby przejść obok nich obojętnie. Ale kto wie? Można powiedzieć, że nigdy nie mów nigdy, co nie? Na pewno jednak nie ma żadnych planów co do tego, to pewne.
Poniżej możecie wysłuchać całej rozmowy:
