Phil Demmel, były gitarzysta Machine Head, zastąpił w grudniu zeszłego roku na kilku koncertach Gary’ego Holta, ponieważ ten musiał wrócić do domu, aby być przy swoim umierającym ojcu.
Demmel, który zagrał ostatni koncert z Machine Head dzień przed zaproszeniem go do Slayera, opowiadał o dzieleniu sceny z jednym ze swoich ulubionych zespołów podczas wywiadu z Music Radar. Zapytany, czy dziwne jest dla niego oglądanie nagrań z tych koncertów, nawet kilka miesięcy później, Demmel odpowiada:
Oglądałem niektóre zdjęcia, żeby sobie przypomnieć, że za mną był płonący pentagram i odwrócony krzyż. Byłem tak zamknięty, aby oddać im sprawiedliwość, że nawet nie zauważyłem chaosu wokół mnie.
Kiedy pierwszej nocy zostało puszczone intro, stałem obok Toma, myśląc: Ja pierdolę, jestem teraz w Slayerze!
A jaki był najtrudniejszy utwór do zagrania dla gitarzysty?
Cóż, było kilka, z którymi nie byłem obeznany. Niektóre nowsze, których nigdy wcześniej nie słyszałem. Ale te kawałki trwały około trzech minut, więc udało mi się je ogarnąć.
Jeśli chodzi o prędkość, był to ‘Dittohead’. To jedna szybka nuta! Myślisz, że znasz wszystkie części kompozycji takiej jak ‘Postmortem’ – grałem ją wcześniej – ale nie. Są tam małe rzeczy, które sprawiają, że wielu ludzi do tego nie podchodzi.
Wydawało mi się, że znam ‘Chemical Warfare’ – jest to jeden z moich ulubionych utworów Slayera – który całkowicie mnie rozwalił. Jest tam wiele drobnych niuansów. Kostkowanie jest tak szybkie i jest tam sporo różnych części w dziwnych tonacjach. Pamiętam, jak myślałem: „Pieprzone piekło! Kerry, co się dzieje w tej solówce?” Zapytałbym Gary’ego, a on powiedziałby mi, że jest w jakiejś trudnej do rozszyfrowania tonacji, więc po prostu kur…a waliłem tremolo przez cały czas (śmiech).
