Phil Anselmo w przyszłym tygodniu zostanie poddany operacji kręgosłupa – najnowszej z kategorii procedur korekcyjnych zaprojektowanych, by pomóc mu uporać się z uszkodzeniami pleców, szyi i kolan.
Idę pod nóż w przyszłą środę [31 stycznia]. Mam operację, która naprawi coś, co dręczyło mnie przez ostatnią pieprzoną dekadę, i do cholery, gdy to ostatnie niedociągnięcie zostanie naprawione, poczuję się o wiele lepiej, człowieku . To oznacza lepszego mnie, więcej pracy, więcej koncertów, więcej zdolności do grania koncertów i takie rzeczy. To wspaniałe.
Anselmo ma dobre przeczucia, jeśli chodzi o jego szanse na udaną procedurę, wyjaśniając, że zna swojego chirurga.
Zrobił dużą operację w 2006 roku, więc mamy świetną relację. Wydaje mi się, że bardzo dokładnie wie, o czym mówię, jest bardzo pewny siebie, to fajny koleś, który sprawia, że czujesz się swobodnie z tym, co cię czeka.
Według Phila pierwsza operacja, jaką miał dekadę temu, była „skomplikowana, ogromna i masywna”, a teraz nie ma powodów do nerwów, gdyż całkowicie ufa swojemu lekarzowi i ma nadzieję stać się „nowym człowiekiem”, kiedy procedura się uda.
Anselmo mówi, że chociaż wszystkie zabiegi z pewnością pomogły, nigdy całkowicie nie wyleczył się z uszkodzeń, jakie jego ciało doznało na przestrzeni lat.
W wywiadzie dla magazynu Revolver z 2005 roku, Anselmo powiedział, że problem z plecami męczy go od późnych lat 90., kiedy jeden z kręgów lędźwiowych w jego plecach został „pęknięty – zrujnowany od bycia na scenie, odkąd miałem 14 lat.”
Nie pozostaje nic innego, jak trzymać kciuki.
