Podczas niedawnej rozmowy z The Times, Ozzy Osbourne przyznał, że nie lubił współpracować z gitarzystą zespołu Black Sabbath, Tonym Iommim.
Czy lubię z nim pracować? Nie bardzo. Czy lubię go jako osobę? Uwielbiam. Ale gdyby ktoś zapytał czy Sabbath miał lidera, odpowiedziałbym, że był to Tony Iommi. Bez jego gitarowych riffów wciąż siedzielibyśmy na cholernych próbach zastanawiając się co dalej.
Wokalista wypowiedział się też o pożegnalnej trasie zespołu, po raz kolejny podkreślając, że nie bawił się na niej zbyt dobrze:
Powiem ci jak to było. Wyobraź sobie, że w czasach młodości spotkałeś pewną dziewczynę, Susie. Zerwaliście i nie widziałeś jej 30 lat. W końcu jest w mieście i myślisz „zadzwonię do Susie”, ponieważ pamiętasz tylko te dobre chwile, które razem przeżyliście. Spotykacie się i nagle zdajesz sobie sprawę, że zapomniałeś o większości chwil, kiedy byłeś z nią cholernie nieszczęśliwy.
Wypowiedź Osbourne’a nie daje nam żadnych złudzeń – powrotu Black Sabbath na pewno nie będzie.
