Muzyk kojarzony głównie z zespołem Oasis poruszył ostatnio kwestię poziomu współczesnego rocka. Tym razem oberwało się Foo Fighters i Queens of the Stone Age.
Myślę, że obecnie bardzo łatwo jest gitarzystom wziąć gitarę i zacząć śpiewać o tym, co widzimy w wiadomościach. Nie rozumiem tylko, po co. W naszych czasach napisanie utworu o radości i nadziei wydaje się być niemal rewolucyjne.
Wydaje mi się, że gitarowe granie jest teraz oparte na cholernym darciu, jak na przykład Dave Grohl. O co mu chodzi? Green Day i ten facet z Queens of the Stone Age, o czym oni tam krzyczą? Właśnie o jebanych wiadomościach. Kto chce śpiewać o newsach? One są nudne. Donald Trump jest cholernie nudny. Politycy są nudni. Ten mały, gruby facet z Korei Północnej może i wygląda zabawnie, ale jest cholernie nudny.
Więc dlaczego chcecie pisać o tym piosenki? Myślę, że napisanie o radości i nadziei jest cholernie rewolucyjne. Dokładnie tak, rewolucyjne.
Zgadzacie się z Noelem?
