Powrót do oryginalnego składu potentata power metalu był w ostatnich miesiącach szeroko analizowany w zagranicznej prasie. Wspominkowa trasa Helloween w 7-osobowym składzie jest wyczekiwanym wydarzeniem przez fanów na całym świecie. Zespół prezentuje przekrojowy materiał z trzech dekad.
W wywiadzie dla TNT Radio Rock Michael Kiske opowiedział o tym, jak naprawił swoje relacje z gitarzystą Michaelem Weikathem:
To naprawdę długa historia. Nie wydarzyła się z dnia na dzień. Zacząłem się starzeć i odczuwałem, że wewnątrz się zmieniam i muszę uregulować pewne sprawy. Podbiegłem do niego na „Sweden Rock Festival” w 2013. Jak tylko mnie zobaczył to zapytał „Co takiego zrobiłem, że nie możesz mi wybaczyć?”. I wtedy zrozumiałem, że wybaczyłem mu już wiele lat temu. Patrząc na te wszystkie lata po rozstaniu mogę stwierdzić, że wiele mnie to nauczyło. Żyć samotnie, być odpowiedzialnym za nagrania. Nawet wszystkie bolesne chwile nauczyły mnie wiele jako człowieka i wiem, że nie mogę być wściekły ani chwili dłużej. Czasami ludzie nie potrafią mnie zrozumieć. Ale właśnie dlatego łatwo przyszło mi zostawić wszystko za sobą i zacząć rozmawiać ponownie, ot tak. Odczułem, że to będzie dla mnie dobre. Zmieniłem się i naprawdę wiele zyskałem duchowo. Nie chcę tego stracić.
Niemiec opowiedział także o założeniach trasy „Pumpkins United”:
Każdy z nas będzie śpiewał piosenki ze swojej ery. Nie będzie to typowy reunion w historii rocka. Nikt nie odchodzi z zespołu. Łączymy siły i będziemy świętować 30-lecie zespołu. Może wykonamy kilka utworów w duecie. Postaramy się stworzyć fascynujące show. Inwestujemy dużo w scenografię. Na pewno pojawią się duże ekrany. Chcemy, aby to było wyjątkowe przeżycie dla fanów.
Pozostaje nam jedynie liczyć na powrót zespołu do Polski. A w oczekiwaniu warto sobie przypomnieć ubiegłoroczny koncert w „Progresji”.
