Być może pamiętacie nie tak dawną sprawę torturowania więźniów z Guantanamo „Enter Sandmanem” i reakcje Larsa i Jamesa na ten temat. Jak huczą od paru dni rozmaite media, Metallica służy również na froncie wojennym jako broń przeciwko afgańskim talibom, a swoim wystrzałowym brzmieniem jednocześnie podbudowuje pewność siebie i zapał do walki żołnierzy USA.

Początkowo – wraz z pojawieniem się pierwszej wzmianki – sprawę zbagatelizowaliśmy, ale jak się okazuje, odbija się ona coraz szerszym echem. Być może dlatego, że dowództwo nie pochwaliło tych praktyk.
Jak się okazuje, Metallica wraz z The Offspring i Thin Lizzy robią / robiły niemal za ciężką artylerię. Służące w północnym Marjahu (południowy Afganistan) oddziały specjalne piechoty USA przerobionymi pojazdami wojskowymi, wyposażonymi w „potężne głośniki”, niosące dźwięk aż na dwie mile, „wykurzały” rebeliantów z niegościnnych i wyczerpanych wojną gmin farmerskich, robiąc trwające długimi godzinami rundy po okolicy.
Jeden z sierżantów zaangażowanych w tajne operacje psychologiczne mówi tak:
Talibowie nienawidzą tej muzyki. Niektórzy mieszkańcy narzekają, ale jest to sposób na zmuszenie ich do dokonania wyboru. To również motywuje Marines.
Poza tym uzupełniają to przekazami afgańskiego rządu i groźbami w kierunku talibów – bez obsceniczności, ale „mówimy im, że [wkrótce] zginą” – oficer dodał z uśmiechem.
Ciężko jest określić, jak efektywna jest ta nowatorska metoda – pewne jest, że tamtejszym dzieciom się to nie podoba – zakrywają uszy, by uchronić się przed uderzeniami elektrycznych gitar i perkusji.
Podpułkownik Brian Christmas dowodzący jednostkami Marines w tamtym rejonie stwierdził, że nie wiedział o tej psychologicznej „zagrywce” i skrytykował ową praktykę, mając świadomość, że ich głównym celem jest m.in. zwycięstwo nad rebeliantami:
To niewłaściwe. Mam zamiar nakazać, by tego zaprzestano.
________________________________________________________________

Jesteśmy w stanie zrozumieć zakaz stosowania broni ultrasonicznej rozwalającej talibom bębenki w jaskiniach nawet nie z uwagi na humanitaryzm, ale z racji tego, że lepiej ranić niż zabić (przeciwnik traci morale na widok wijących się z bólu i musi ponieść nakłady czasu, energii i środków na leczenie), ale żeby zakazywać Metalliki? Serio. Po krótkim rekonesansie z łatwością można odnaleźć cytaty z wyższych rangą oficjałów i wojskowych, że „irytująca broń akustyczna bardzo by się przydała”. Nas by tym nie złamali, ale skoro tam Metalliki kochać nie chcą, to można ich próbować zmusić, jeśli ma to uratować świat przed kolejnymi zamachami, czy nawet samych Afgańczyków przed najeżdżającymi ich i tak opłakane domostwa talibami.