Lloyd Grant, jamajski gitarzysta, który nagrał solo na pierwszą wersję 'Hit The Lights’, a obecnie w zaciszu domowego studia pracuje powoli nad własnym albumem, udzielił wywiadu, w którym m.in. opowiada o swojej znajomości z Metalliką – niegdyś i dziś. Wywiad poniżej, a szczegóły w środku.
httpv://www.youtube.com/watch?v=ckm7HRKVbHk
W skrócie:
Lloyd utrzymywał kontakt z Metalliką, nawet gdy stała się gwiazdą, gdy tylko byli w pobliżu. Może wchodzić na ich koncerty za free, nieraz pozwalali mu również zabierać ze sobą paru swoich przyjaciół, traktują go bardzo dobrze. Znał się z Larsem, bo razem próbowali zacząć zespół (nie pamięta nazwy, przewinęło się jeszcze kilku ludzi) – podobnie jak Hetfield, Lloyd odpowiedział na wcześniejsze ogłoszenie Larsa w Recycler. Potem Lars działał już z Jamesem.
Na pytanie, czy to, że miał Flying V wpłynęło na Kirka Hammetta, który miał potem taki sam model odpowiedział, że każdy miał lub chciał mieć wtedy Flying V. On nadal ma ten egzemplarz i ostatnio nawet na niej brzdąkał. Śmieje się, że może powinien wystawić ją na jakąś aukcję.
W kwestii nagrania nią solo na pierwszą wersję 'Hit The Lights’ potwierdza wersję, którą przytaczał już Hetfield, a która to przeczy, jakoby Grant kiedykolwiek był w zespole. Zdarzyło mu się z nimi jammować zanim jeszcze Mustaine był w kapeli i nagrał wspomniane solo dla nich, ale to wszystko. Wszystko odbyło się w pośpiechu, bo Metallica była już w drodze do Briana Slagela. Do Lloyda po szybkim telefonie dosłownie wpadli, ten zrobił swoje i pojechali do studia. Poniżej słowa Jamesa o tej historii:
„Pamiętam, że mieliśmy ten 4-ścieżkowy rejestrator. Były na nim ścieżki perkusji, basu, gitary i wokalu. Ponieważ nie było wokali w niektórych partiach utworu, mogliśmy wcisnąć partię prowadzącą w ścieżkę wokalną. Pamiętam, że chcieliśmy kolejną solówkę, więc zatrzymaliśmy się w domu Lloyda, podłączyliśmy jakiś mały, pieprzony wzmacniacz i po prostu migiem przebrnęliśmy przez to solo. To było pierwsze podejście. Poszliśmy do studia i to solo zamykało album. To kurwa świetne solo, stary!”
httpv://www.youtube.com/watch?v=1AA-mcfFQBE
O wspomnianym wzmacholku Lloyd w wywiadzie mówi, że przypominał ten, którego czasami na scenie używa Eric Clapton. Taki naprawdę mini. Niestety Lloyd nie ma z tego wczesnego okresu zdjęć, ma wyłącznie fotki ze spotkań począwszy od ery Black Albumu. Jedyna fota, jaką pamięta, wisiała na lodówce mamy Larsa.
Nie słyszał Lulu, tylko fragmenty w sieci, ale na komentarz. Na jak najbardziej poważne stwierdzenie gospodarza, że to ich najbardziej interesujący album zareagował zaskoczeniem, ale po komentarzu, że zasadniczo Lou Reed mówi przez cały album na tle Metalliki, zareagował uśmiechem.
Lloyd ponownie zagrał z Metalliką na imprezie z okazji 30-lecia grupy. Na scenie był również Ron McGovney i Dave Mustaine. Solówki należały do Granta. Wiadomo, jaki grali kawałek:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=T6EUdpgZjCc
