Członkowie Metalliki wzięli udział w konferencji związanej z premierą „Metallica Through The Never” w nowojorskim kinie Walter Reade. Cała dyskusja została nagrana przez fana, poniżej jej tłumaczenie.

Lars nawiązał do porównań do filmowego klasyka od Led Zeppelin – „The Song Remains The Same” z roku 1976:
Nie chcę okazać braku szacunku, ale [byliśmy pewni, że] nie powinno to być jak 'The Song Remains The Same’. Nie chcemy być w filmie bez koncertu. Nie widzimy siebie jako aktorów.
[Postanowiliśmy, że] nie będziemy reklamować tego filmu tak, jak inne produkcje są reklamowane, gdzie jeżdżą za zespołem w trasę, są z nimi w samolotach, poza samolotami. Nie było planu na ten film i to sprawiło, że był tak ciężki do sprzedania w Hollywood.
James:
Nimród [Antal] był pomysłodawcą fabuły. To naprawdę są dwa filmy w jednym. Chcieliśmy mieć sfilmowany najlepszy koncert na świecie jednocześnie wplatając w to fabułę i dać temu swobodę w interpretacji. Jest tam tak wiele metafor. Nie ma też podziału na dobro i zło. Po prostu zamieszanie, zamieszki. Część ludzkiej natury – walka lub walka z czasem. Według mnie, gdy pojawia się jeździec, jest on uosobieniem nienawiści. A potem jest ogień. Oczywiście. Musisz mieć ogień.
Ulrich wspomniał także o upodobaniu zespołu do omijania oczywistych ścieżek i korzystania z szans na ich różne projekty:
Jesteśmy we czwórkę i zawsze myślimy 'Bądźmy kreatywni, spróbujmy czegoś innego. Tryb album – trasa – album – trasa jest trochę przestarzały. Teraz jest więcej sposobów, by wyrazić siebie. Są różne festiwale [jak nasz Orion Music + More festival], projekt z Lou Reedem czy też filmy. Jest tak wiele przeróżnych rzeczy, które chcielibyśmy zrobić. Jesteśmy po prostu ciekawi i chcemy żyć tymi rzeczami, doświadczać ich i to właśnie wzmacnia nas, gdy wracamy do studia tworzyć kolejny album lub pisać nowy utwór, pełni inspiracji dzięki tym wszystkim nowym doświadczeniom.
Tworzenie filmu tego rozmiaru było totalnie czymś innym od nagrywania kolejnej płyty. Najlepsza była dla mnie świadomość wielkości tego przedsięwzięcia i liczby ludzi, którzy wzięli w nim udział. To może z czasem stać się przytłaczające. Minęły trzy lata i uświadamiamy sobie, że minęły one w totalnym amoku i zastanawiamy się, kto to wszystko kontrolował. Ta intymność, którą masz w studio nagraniowym, gdzie czujesz się jakbyś to ty sprawował nad wszystkim kontrolę… nie czułem tego przez cały ten czas [w związku z filmem], ale staraliśmy się ją zachować. Mogę z dumą powiedzieć, że większość tego, co zobaczycie, pochodzi od nas, ale momentami było to istne pranie mózgu. Teraz wszyscy jesteśmy nakręceni, by wrócić do studia i ponownie odzyskać naszą intymność.