W nieco dłuższym wywiadzie dla magazynu Revolver, Lars Ulrich odpowiedział na kilka pytań, które z szacunku do stałego czytelnika pominiemy („Co sprawia, że wciąż trzymacie się razem?” itp.), oraz na kilka ciekawszych, które przetłumaczyliśmy w dalszej części artykułu, m.in dot. LOAD i Re-LOAD.

– Co oznacza dla was otrzymanie nagrody im. Ronniego Jamesa Dio za całokształt osiągnięć?
Cóż, nawiązanie do imienia Ronniego przy tym to zaszczyt. Po drugie, gdy otrzymujesz nagrodę za całokształt, to zawsze bardzo wyjątkowe. Daje ci to chwilę na zatrzymanie się i zreflektowanie się nad rzeczami, których dokonałeś. I zdecydowanie zdajesz sobie wtedy sprawę, że jeszcze nie skończyłeś. Jeśli szczęście dopisze, jeszcze wiele pamiętnych momentów na nas czeka.
To również wiodąca amerykańska nagroda tego typu, więc superfajnie jest ją otrzymać. Gdy zapowiadałem występ Avenged Sevenfold dwa lata temu, energia w sali przechodziła pojęcie. Było tam nieco niesamowicie pełnych pasji dzieciaków. Revolver to rzecz jasna magazyn, w którym mamy wielu przyjaciół, ale który też wspierał nas przez wiele, wiele lat. Jestem wdzięczny.
– Jakie jest twoim zdaniem najbardziej niedoceniane wydawnictwo Metalliki?
Myślę, że Load i Reload to świetne płyty. Są pod względem kreatywności na równi z pozostałymi, które nagraliśmy. Oczywiście są bardziej bluesowe, bo w tamtym czasie słuchaliśmy sporo Led Zeppelin, Deep Purple i AC/DC i mieliśmy inne fundamenty niż przy wcześniejszych i późniejszych albumach. Rozumiem też, że są ludzie, którzy nie mogli zbytnio pojąć tamtych fryzur i całej reszty, i w porządku. Ale muzycznie, jeśli obedrzesz to z tego wszystkiego, jeśli posłuchasz tylko tych 27 kawałków – Load i Reload miały być jednym podwójnym albumem – to jest to świetna kolekcja utworów, które stoją na równi z całą resztą, jaką zrobiliśmy, pod względem kreatywnym. Ale, tzn., na co komu, żeby ktoś siedział i kłócił się o, wiesz, pieprzone „Carpe Diem Baby”? To są inne płyty, ale taki był zamiar. [śmiech] Nie było tak, że usiedliśmy i pomyśleliśmy, że zrobimy nowe …And Justice For All [śmiech]. Jesteśmy tego oczywiście świadomi. Ale osobiście sądzę, że na obu tych płytach znajdują się świetne kawałki i z obu tych płyt jestem bardzo dumny.
– Pracujecie też nad nowym albumem Metalliki. Jak on brzmi?
Jesteśmy na wczesnym etapie pisania i wszystko, co mogę powiedzieć to tyle, że czają się tam niezłe rzeczy. Jest fajnie. Pomiędzy pracą nad filmem i festiwalem Orion, bierzemy po kilka dni wolnego tu i tam, żeby przebrnąć przez riffy i uporać się z całym tym badziewiem. Musimy je uformować w utwory i zabrać dupy do studia. Mam nadzieję, że damy radę to zrobić pod koniec tego roku, może na początku następnego. 2014 to nieco optymistyczny termin na premierę tego albumu, więc 2015 jest bardziej realistyczny.
Ale słuchaj, nie ma pośpiechu. Zajmie to tyle, ile zajmie. Nie stresuję się tym, ale to nie znaczy, że nam nie zależy. Dziesięć lat temu, 20 lat temu, trwaliśmy w tym cyklu, w którym pisaliśmy-nagrywaliśmy-koncertowaliśmy, pisaliśmy-nagrywaliśmy-koncertowaliśmy. Dziś mamy inne podejście do funkcjonowania jako zespół. Lubimy grać c roku, ale nie chcemy grać 200 koncertów rocznie pod rząd, a potem brać rok wolnego. Lubimy grać 30 koncertów, 40 koncertów. To lepsze niż granie 200 koncertów w roku, a potem żadnego w następnym. Fajnie jest robić te różne rzeczy, a nowe albumy są fajne i przyjemne, i nowy album Metalliki się pojawi, ale nie mogę się z jego powodu stresować.
– Kto twoim zdaniem zasługuje na kolejną nagrodę za całokształt w przyszłym roku?
Dorastałem z Deep Purple, Ritchie Blackmore zawsze był bliski memu sercu. Ludzie jak Lemmy, chłopaki z Black Sabbath, chłopaki z Judas Priest, Steve Harris, Phil Taylor, Ian Paice, Brian Tatler i Sean Harris. Lista się ciągnie: Jerry Cantrell, Kurt Cobain, Slash, Axl Rose, nie wiem, Liam i Noel Gallagerowie, Jimi Hendrix, Miles Davis, John Coltrane, Bob Marley [śmiech]
– Wygląda na to, że zaplanowałeś już nagrody na następną dekadę lub dalej.
[śmiech] Wprowadźcie ich wszystkich w przyszłym roku. Przyjdę i zapowiem ich wszystkich. Załatwimy ich za jednym zamachem. [śmiech]