Niniejszy wywiad z Larsem sponsorują takie hasła jak: Death Magnetic, Beyond Magnetic, Lulu, Napster, mikrozarządzanie, (nie)ćwiczenie na perkusji i kilka innych. Ulrich dla magazynu Drum względnie zwięźle na tematy z tym związane we względnie świeży sposób.

– O Beyond Magnetic:
Pomysł [z Beyond Magnetic]zasadniczo wziął się stąd, że zostały nam cztery kawałki z sesji Death Magnetic i chcieliśmy dać 25 tysiącom członków naszego klubu prezent na 30. rocznicę. A ze względu na YouTube i ze względu na telefony z kamerami i urządzenia nagrywające itd. czar nagrań na żywo jakby prysł przez te lata. A że nie mieliśmy niczego pod reką, albo czegoś, co by zostało z dawnych czasów, to jedyne co mieliśmy to te cztery kawałki z Magnetic, więc podarowaliśmy je członkom naszego fanklubu. A odzew był tak pozytywny i przytłaczający, że ktoś zadzwonił i powiedział, 'Czemu nie wydacie ich na konwencjonalnym CD?’ A my na to, 'Wiesz co? Pewnie.’ Nie myślimy za dużo nad tego typu rzeczami.
– O odpuszczeniu kontroli nad wszystkim po sprawie z Napsterem:
Gdy jesteś młody i pełen odwagi, chcesz kontroli nad każdym elementem jaki zachodzi. Gdy zrobiłem się troszkę starszy, to jest jak jest, i nie wydaje mi się jakobym miał jakąś specjalną zdolność zarządzania wszystkimi tymi szczegółami w skali mikro. Jest w porządku. Cała ta sprawa z Napsterem i te wszystkie rzeczy, które miały miejsce w tym okresie to w ogóle nie było coś, czego pragnęliśmy. Nigdy nie chciałem być prominentną figurą w tego typu sprawach itd., ale nie mogę powiedzieć też, że jestem w takich kwestiach czujny. Nie mogę powiedzieć, że byłem czujny w tej sprawie. To naprawdę z początku było bardziej działanie w swoim interesie. Chodziło o to, że ktoś kurwa zadarł z Metalliką, więc my kurwa zadarliśmy z nimi [śmiech]. To była bardziej postawa walki ulicznej niż o jakąś sprawę wagi globalnej.
– O wyluzowaniu w grze na perkusji:
Nie mogę powiedzieć, że przywiązuję do tego wagę. Tzn., nie mam jednego sposobu na robienie różnych rzeczy. Dla mnie zasady są po to, żeby je łamać. Zawsze jestem otwarty na wszystko, co może być dobre dla utworu, na indywidualne traktowanie konkretnej sytuacji. Rzecz jasna sądzę, że zrobiliśmy kilka płyt w latach ’90, gdzie ścieżki perkusyjne były bardzo dobre, bardzo techniczne. Ale w tym co robimy teraz na Beyond Magnetic chodzi bardziej o uchwycenie klimatu.
– O dumie z Death Magnetic (i Lulu):
Zazwyczaj czuję, że się uwsteczniam [śmiech]. Np. 'Dlaczego już tak nie potrafię?’ Wiesz, gdy słyszałem te kawałki kilka miesięcy temu pomyślałem, że brzmią bardzo ekscytująco. Pomyślałem, że jest w nich bardzo dobry, żywy klimat – kilku facetów grających razem i brzmiało to na bardzo pełne energii, męskości i żywotności. I o to jakby chodziło w całym nagrywaniu Death Magnetic, żeby zachować tyle tej energii, ile się da. Jedno z czego jestem naprawdę dumny w zw. z Death Magnetic to po prostu to jak kurewsko żywo on brzmi. Że nie brzmi zbyt ostrożnie, nie brzmi czerstwo. Nie brzmi jakby nazbyt intelektualnie – jest zwyczajnie namacalny. Jest bardzo żywotny i pełen odwagi i ludzi, którzy grają razem muzykę w jednym pomieszczeniu, rozumiesz? To było to, co jakby chcieliśmy uchwycić na Lulu.
– Thrash już nie jest taki sam…
Ci kolesie [nowe pokolenie speed-metalowych perkusistów], oni robią coś, co jest takie… to nie jest coś, co ja robię. Nie tylko coś, czego nie robię, ale też coś, czego bym nie chciał robić. To co robią jest takie techniczne i ja to zupełnie szanuję, podziwiam to, ale ja jestem bardziej zainteresowany bardziej tradycyjnymi rzeczami, jak pisaniem utworów i groovem, i temperamentem, i klimatem.
– O ćwiczeniu na perkusji…
Nie mogę powiedzieć, żebym jakoś specjalnie siedział i ćwiczył, w stylu „Mam zamiar grać i ćwiczyć, żeby być lepszym.” Jest tak, że po prostu siadam i gram, żeby jakby pozostać w formie. Wiesz, jak Metallica miała dwa, góra trzy miesiące wolnego w ubiegłym roku, to siadałem, kładłem iPoda obok perkusji, żeby grać do tych wszystkich zwariowanych rzeczy, i okazyjnie sprawdzić, czy dam radę wylądować w tym samym miejscu. Ale nie mogę powiedzieć, że siedzę, żeby koniecznie ćwiczyć, by jakby grać lepiej. Do większości moich rzeczy wystarczy tylko że słucham i interpretuję to, czego słucham. Więc całe to siedzenie i, wiesz, 'Teraz zrobię 30-sekundowe paradidle stojąc na głowie’ – rozumiesz, co mam na myśli? Nie robię takich rzeczy zbytnio. Mi chodzi bardziej o reżim utrzymania formy, codzienne bieganie, zdrowe odżywianie, rozumiesz, dbanie na serio o ten aspekt.