Dwa tygodnie temu publikowaliśmy wypowiedź perkusisty Slayera, który wyjaśnił, dlaczego jego koledzy z zespołu nie pojawili się na wspólnym jammowaniu „Am I Evil?” podczas koncertu w Sofii. Dziś publikujemy wypowiedzi Dave`a Ellefsona, Dave`a Lombardo oraz samego Kerry`ego Kinga. Oprócz (męczenia) tematu nieobecności, dwaj pierwsi panowie dzielą się wrażeniami z całego przedsięwzięcia. Wideo i tłumaczenie w środku niusa.

Ellefson
Dziennikarz: Zagraliście ten fantastyczny jam „Am I Evil?”. Ze Slayera pojawił się jedynie Dave Lombardo – gdzie byli pozostali?
Tiaaa, też mnie to zastanawiało. Za sceną zapytałem Kerrego, czy idzie jammować. Odpowiedział: „Nie, nie znam tego kawałka”, na co odpowiedziałem, że „Przecież to nie takie trudne – to tylko „Am I Evil?, kawałek, który wszyscy znamy”. Z jakiegoś powodu nie chcieli w tym uczestniczyć. Ale z cała pewnością zadowolony jestem, że Dave [Lombardo] tam był, bo każdy zespół miał przynajmniej jednego reprezentanta. Na pewno dla nas w Megadeth, w Anthrax, to był świetny pomysł, nie można było odmówić, coś czego wielu fanów – moim zdaniem – bardzo by chciało. Wiesz, ludzie zastanawiali się, czy Dave będzie jammował z Metalliką. Wszyscy wyszliśmy jako jeden silny skład i to było coś bardzo, bardzo mocnego.
Wasz wspólny jam – 2-3 perkusistów, 2-3 basistów – to przywodziło na myśl występ Metalliki podczas Rock n`Roll Hall of Fame w zeszłym roku, kiedy wystąpili z Jasonem Newstedem i Robem Trujillo. To było takie mocne – brzmienie podwójnego basu.
To był mój pierwszy występ z innymi basistami, zazwyczaj gram sam plus kilku gitarzystów tworzących ścianę dźwięku. Robert Trujillo był świetny – kiedy przyszliśmy na ich próbę, on od razu podszedł i powiedział, że super, że jesteśmy, od razu odpiął swój bas i wpiął mnie. Frank Bello [Anthrax] to świetny basista, graliśmy więc [Am I Evil?] w trójkę – Frank, Robert i ja. Oczywiście brzmienie Roberta było najsilniejsze, to był występ Metalliki, my jedynie wpadliśmy żeby pojammować, ale i tak to było coś niesamowitego, coś wielkiego. Oczywiście pamiętajmy o gitarach – było tam 13 dodatkowych pieców, wszystkie te gitary, piece basowe. To, co było fajne moim zdaniem, to ta cała aranżacja – Chris Broderick, ja, Kirk i… zapomniałem, kręcił się tam też Robert, po drugiej stronie stali James i Dave, Joey Belladonna i i i… Frank Bello. To było naprawdę fajne, to jak staliśmy po lewej stronie sceny, na środku, po prawej – muzycy poszczególnych zespołów byli pogrupowani. Wiesz, dla mnie to był magiczny dzień.
Nie było to dla ciebie dziwne widzieć Dave`a Mustaine`a obok Jamesa i Larsa na jednej scenie?
Było cool, bo ja i James jesteśmy kumplami, więc fajnie było zagrać ze sobą, bo wcześniej nie mieliśmy okazji. Było więc fajnie. To samo z Kirkiem, grał i powiedział do mnie: „to jest super!”. Było głośno na scenie, ale prawdę mówiąc to nie jakoś specjalnie głośno, bo można się ze sobą porozumieć. Kirk miał ogromny uśmiech na twarzy, widać było, że go to jarało.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=FM0YIUx_La0
Lombardo
Dziennikarz: W Bułgarii miał miejsce wspólny jam waszych zespołów. Ze Slayera pojawiłeś się tylko ty. Gdzie była reszta?
Nie chcieli brać w tym udziału. Ja jestem tym, który robi takie rzeczy – lubię jammować z innymi muzykami, ale oni raczej nie zajmują się czymś takim.
Niecałą godzinę temu rozmawiałem z Davem Ellefsonem i interesuje mnie coś – jak się zgrywaliście w tamtej sytuacji? To było trudne?
W takich sytuacjach nie martwisz się tym, wiesz, byciem super-zgranym, bo to nie jest sesja nagraniowa, ale jam na żywo. Chciałem tylko mieć pewność, że trafiam w rytm. Oczywiście mieliśmy ścianę dźwięku, ale przez większość czasu chodzi w tym o zabawę, a nie o doskonałość techniczną.
Slayer od niedawna ma nawet własne święto – 6 czerwca – dzień Slayera. Jesteście uznawani za symbol [figurehead]ciężkiego grania. Jak twoim zdaniem świadczy to o kapeli, o fanach?
Nie znam żadnego innego zespołu, który był – oczywiście oprócz Metalliki – który był tak długo obecny [na scenie]i tak mocno pozostał wierny metalowym korzeniom jak my.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=x6nAYlfS6Ec
King
To nie jest w stylu Toma, a już z pewnością nie w stylu Jeffa. Z naszej trójki tylko dla mnie to miałoby sens, ale problem polegał na tym, że… to nawet nie był problem, chodziło o czas. Dowiedziałem się o tym o pierwszej w nocy, noc przed koncertem. Obudziłem się o drugiej po południu, miałem przed sobą wywiady dla prasy… Mustaine wpadł wtedy do mnie. Hetfield też pojawił się i próbował mnie do tego namówić. Powiedziałem, że nie chcę przeszkadzać na scenie, a James odpowiedział: „Więc najwyżej cię nie podłączymy”. Jaki w takim razie to miałoby sens?
Powiedziałem, że jeśli będę miał możliwość przyjść do ich sali prób, gdy będą się rozgrzewać, to wpadnę i nauczę się tego kawałka. Wiem, że jest prosty, ale nie słuchałem go od 25 lat! Po występie Slayera musiałem edytować nagranie wideo z niego, bo miało być puszczane w kinach, za dwie godziny miało trafić do Londynu. Musiałem wybrać trzy kawałki, które nie będą częścią tej transmisji z powodu ograniczeń czasowych. Na dodatek w nagraniu, którego słuchałem, dźwięk był niezsynchronizowany z obrazem, więc cała sprawa była dość trudna.
Gdy skończyłem, Metallica była już na scenie. Też w końcu tam się zjawiłem, byłem za Larsem, za 'światem Larsa’, skąd wszystko to oglądałem. Byłem półtora metra od Dave`a [Lombardo]. Ale nie mogłem tego zrobić. Oczywiście chciałem. Powiedziałem im: „Jeśli kiedykolwiek będziecie chcieli to powtórzyć, dajcie mi kurwa znać” [śmiech].
Całość wywiadu z Kerrym na stronach bravewords.com.