Choć od premiery krążka, który powstał we współpracy z Lou Reedem, minęło już prawie 6 lat, to wciąż wzbudza on spore kontrowersje, a jego temat nadal się pojawia. Niedawno perkusista Metalliki komentował to wydawnictwo i opowiadał o tym, czego się dzięki niemu nauczył. Tym razem basista porusza kwestię „Lulu”. W wywiadzie dla Mitch Lafon powiedział:
Kochaj go lub nienawidź. My się tym po prostu cieszyliśmy i z tego czerpaliśmy. Lou to Lou. Jest artystą bez ograniczeń i ma w sobie ogień. To była ciekawa podróż. Czasem była zabawna, czasem trudna, ale wszystko w dobry sposób. Po prostu wiele się wtedy nauczyłem. Myślę, że nauczyliśmy się trochę więcej o spontaniczności. Były też naprawdę magiczne momenty. Takie, które wywarły na mnie ogromne wrażenie.
Robert wspomina także o dwóch radach od Lou Reeda, które zapadły mu w serce:
Pierwsza to: „Błędy nie istnieją.”, natomiast druga: „Jeśli ludzie nie mają do powiedzenia nic miłego, to nie powinni mówić niczego.”. Drugie było związane z negatywnym przyjęciem tego albumu przez dużą część naszych fanów. Wziąłem to sobie do serca i się z tym naprawdę zgadzam. Zawsze staram się szukać pozytywów. Uważam, że nie powinno się krytykować sztuki, bo to jak czyjeś dziecko i może kogoś zranić. Lepiej być ostrożnym, bo jest ona dla wielu bardzo ważna, a ty powinieneś to uszanować na tyle, na ile to możliwe. Żyję według tych zasad.
Większość fanów raczej nie jest zadowolona z dokonania zespołu, jakim jest nagranie „Lulu”. Zespół po wydaniu go musiał zmierzyć się z falą krytyki. Wygląda jednak na to, że muzycy mimo wszystko nie żałują tego kroku.
