Każdy z nas ma swoją wymarzoną listę utworów Metalliki. Dla tych, którzy pierwszy raz idą na koncert czterech jeźdźców takie pozycje jak 'Nothing Else Matters’ czy 'Enter Sandman’ są obowiązkowe. Jednak dla stałych bywalców często są one zmorą. W rozmowie z 97.9 Baltimore, Lars Ulrich tłumaczy w jaki sposób układa setlisty na koncerty Metalliki.
Siadam i przeglądam, jakie utwory graliśmy w danym mieście przez ostatnie kilka lat. Spoglądam na poprzednich 10 koncertów.
Oczywiście są utwory, które 'musimy’ zagrać, ale są też takie, które staram się zawsze zmieniać. Więc jeśli graliśmy ostatnio 'Harvester of Sorrow’, to tym razem wepchnę może 'Through the Never’ albo 'Breadfan’.
Staram się wymienić od 6 do 8 kawałków, aby dać fanom inną setlistę i nowe doświadczenia.
Od kiedy zacząłem się tym zajmować, to rozpoczęliśmy także nagrywanie wszystkich naszych koncertów i sprzedaż ich na stronie LiveMetallica.com. Są one miksowane przez ten sam zespół, który zajmuje się albumami. Od 2003 lub 2004 roku nie zagraliśmy dwukrotnie tej samej setlisty.
Perkusista opowiedział, dlaczego podjął się tej pracy.
To nie tylko dla fanów, ale również dla nas. Trzyma nas to w gotowości.
Kiedyś graliśmy te same utwory przez kilka tygodni z rzędu i zaproponowałem naszemu reżyserowi świateł pewną zmianę. Powiedziałem „Zamierzam zmienić kilka kawałków w dzisiejszej setliście.” Pamiętam, że odpowiedział mi „Daj mi 3 dni, abym przygotował program oświetlenia”. Wtedy pomyślałem sobie „Czekaj, o to w tym wszystkim chodzi? Jeśli chcemy zagrać inny utwór, to musimy dać naszym ludziom ze sztabu 3 dni na zmianę zielonego światła na fioletowe? To nie jest rock 'n’ roll.”
„Nie chcę zatrudniać elektryka, tylko po to, aby zagrać 'Sanitarium’.” (śmiech). Własnie wtedy pomyślałem „Kurwa, nie chcę być tego typu zespołem.”
A jaka jest Wasza wymarzona setlista?
