Przebywający obecnie w Japonii ex-gitarzysta Megadeth Marty Friedman udzielił wywiadu portalowi Ultimate Guitar. Poza ciekawostkami na temat pobytu i kariery muzyka w Kraju Kwitnącej Wiśni na jaw wyszła niechęć Friedmana do Jimmiego Hendrixa.
Wolałbym żuć szkło niż słuchać Hendrixa. Nigdy go nie lubiłem. Kiedy o nim myślę przed oczami mam tłum hipisów na kwasie i zupełnie mnie to nie kręci. Przy całym tym hałasie i entuzjazmie mówię „Grajcie nastrojeni”.
Mimo to większość moich ulubionych gitarzystów kocha Hendrixa. Jestem wielkim fane Uli Jon Rotha, a on kocha Jimmiego prawdopodobnie jak jego własna matka. Wszyscy goście których uwielbiam czczą Hendrixa, więc coś w tym musi być. Ja jednak nigdy tego nie czułem, nigdy nie pasowało to do mojego stylu i doświadczeń.
