Marty Friedman, wirtuoz gitary, który swoją popularność zawdzięcza przede wszystkim występom z Megadeth w latach 90., w wywiadzie dla LA Weekly opowiada czemu był przeciwny przywróceniu składu z jednego z najlepszych nagrań zespołu, „Rust In Peace”, kiedy jeszcze była na to szansa. Jego zdaniem taki ruch nie przyniósłby oczekiwanych rezultatów, rozczarowując rzeszę fanów liczących na dzieło o poziomie zbliżonym do albumu z 1990 roku. Jak twierdzi sam Marty:
Myślę, że każdy kto ma w swoim dorobku coś tak dobrego, jak „Rust In Peace”, traktuje to jako osiągnięcie do którego nie wraca bez celu stworzenia czegoś jeszcze lepszego. Nie widziałem powodu, by decydować się na coś takiego. Moim zdaniem odtworzenie składu nie spełniłoby oczekiwań, nie dałoby efektów na jakie zasługują fani. Jeśli miałbym próbować wrócić do stylu z tego nagrania musiałbym mieć pewność, że warto, coś więcej niż hasło „Dawaj, spróbujmy tak, jak kiedyś”. Takie coś mnie nie przekonuje.
Nie jest tajemnicą, że Marty zmienił również swoje gusta muzyczne, przez co trudniej obecnie byłoby współpracować z Mustainem. Jeszcze w latach 90., grając z Megadeth, Friedman czuł, że potrzebuje zmiany:
Wychodziłem na scenę i grałem amerykański heavy metal, ale tego samego dnia w moim pokoju hotelowym słychać było tylko japoński pop. Zdecydowałem, że wolę grać muzykę, której słucham.
Dziś Marty Friedman to nie tylko utalentowany muzyk, ale też osobowość telewizyjna w Japonii, wręcz celebryta. W tymże kraju ma sporą liczbę fanów, którym obce są wcześniejsze dokonania gitarzysty. Marty jednak nie czuje się urażony, kiedy ludzie kojarzą go tylko z ekranów swoich telewizorów:
Sporo ludzi w Japonii zna mnie tylko z telewizji. Kiedyś próbowałem z tym walczyć, motywując to faktem, że moja kariera opiera się tylko na dokonaniach muzycznych, pomimo to dziś wszyscy kojarzą mnie z show, w którym występuję. Uświadomiłem sobie jednak, że to w sumie świetna sprawa, nauczyłem się doceniać wszystko, co zawdzięczam występom w TV.
Kiedyś fani, których spotykałem w czasie meet-and-greet, opowiadali głównie o tym, jak zainspirowałem ich moim stylem grania na gitarze. Teraz jednak drugie tyle osób mówi mi, że to dzięki mnie nauczyli się japońskiego, próbują rozmawiać z członkami mojego zespołu. Sprawia mi to wiele radości.
