Lemmy, który wraz z Motörhead musiał odwołać koncert w Paryżu po zamachach terrorystycznych, w najnowszym wywiadzie dla telewizji ZDF skomentował całą sytuację. Według jego słów występ został odwołany (jak wszystkie inne w tym mieście) przez służby bezpieczeństwa, lecz gdyby to zależało od niego, wystąpiłby nawet następnego dnia po tragedii.
Patrzyliśmy na telewizję, gdy się to działo na żywo. Ciągle można było usłyszeć strzały. To takie głupie. Ci ludzie są tacy głupi. Po co? Czy myślicie, że to bohaterskie zabijać niewinnych ludzi? Dupki, tchórze!
Zapytany o to, czy koncertowanie po tej tragedii byłoby odpowiednie, stwierdził:
Zagrałbym nawet dzień później. Jeżeli cię powstrzymują, to znaczy, że wygrywają. A oni mnie nie pokonają. To znaczy, wiem co mam robić. Jeżeli policja odwołała koncert, nie mogę nic z tym zrobić. Ale to nie my odwołaliśmy.
Nigdy nie jesteśmy do końca bezpieczni. Każdego dnia wychodzisz z domu i jesteś na coś narażony. Jesteś centymetry od wpadnięcia pod autobus, albo kogoś, kto może cię uderzyć w łeb i ukraść pieniądze. Nic nie jest bezpieczne. Każdy ma obsesję na punkcie bezpieczeństwa. Ale nic nie jest bezpieczne, wiecie? Nic! Więc korzystajcie z tego wszystkiego, dopóki jesteście bezpieczni. Możliwe, że jutro nie będziecie.
Cały wywiad możecie obejrzeć poniżej:
