W majowo-czerwcowym wydaniu magazynu SPIN stosunkowo krótkiego wywiadu udziela Lars Ulrich. Redaktor postarał się o nieco mniej oklepane i dosadniejsze pytania, więc lektura jest nie tylko niedługa, ale i ciekawa. Tłumaczenie rozmowy w środku.

O niekończących się ostatnio projektach (Lulu, festiwal Orion, film 3D, nowy album):
Ludzie muszą pozwolić nam się rozprzestrzeniać. Bycie tym, czym wszyscy chcieliby byśmy byli, by nas kurwa zabiło.
– Line-up festiwalu Orion jest eklektyczny, ale na dzień tej rozmowy Best Coast to jedyna kapela z kobietą na froncie. Dlaczego?
Nie ustalamy „Ma być x miejsc dla kobiecych kapel i ma też być ktoś z Kalamazoo, Michigan i musimy znaleźć kapelę, w której na basie są bliźniaki”. Nie mamy demograficznych wymagań. Best Coast piszą niesamowicie dobrze dopracowane utwory.
– Czy koniecznie trzeba liczyć $150 za bilet na Orion?
Nam nikt nie zapłaci za zagranie na Orion. Zorganizowanie całości kosztuje blisko 10 milionów dolarów. To musi się wziąć skąd inąd niż z „Metallica wypisze czek”.
– Biorąc pod uwagę jak wszechobecna stała się darmowa muzyka, czy walką z wiatrakami była batalia z P2P?
Minęło 12 lat i walka Metalliki z Napsterem nie zaprząta mi głowy. Tysiąc razy słyszałem „Jak bardzo chciwy Lars Ulrich może jeszcze być?” Mam dość kasy. W tym chodziło o wybór. Czy chcesz rozdawać swoją muzykę za darmo? Sprzedawać ją za ciasteczka? Wybór powinien należeć do ciebie.
– Czy pytanie o nazwiska tych, którzy nielegalnie pobierali muzykę Metalliki, nie było posunięciem o krok za daleko?
Nie pytaliśmy o nazwiska. Ludzie powiedzieli nam „Nie wiemy kto ściąga te rzeczy”. Odpowiedzieliśmy „Nie wierzymy” i zatrudniliśmy firmę, która dostarczyła nam te nazwiska w pół godziny. Ale Napster był genialny w przekazach prasowych. Zawsze byliśmy tymi dobrymi i zupełnie nagle staliśmy się chciwymi luddystami. Cała ta sprawa była dziwna.
– Mówiąc o dziwności, byłeś zaskoczony reakcją na Lulu?
Była bardziej nienawistna niż ktokolwiek by się spodziewał. Zwłaszcza w odniesieniu do Lou. To taki kochany facet. Ale gdy Metallica riffuje impulsywnie, a Lou Reed recytuje abstrakcyjną poezję o niemieckiej bohemie sprzed 150 lat, to może być trudne do ogarnięcia.
– Nigdy nie miałeś wątpliwości, gdy Lou zjawił się z takimi tekstami jak „Połykam twój najostrzejszy nóż / Niczym czarnoskórego fiuta”?
Rozumiem, że dla niektórych 13-latków w Cape Girardeau w Missouri, to woła o uśmieszek, ale dla niektórych wychowanków społeczności sztuki w Kopenhadze późnych lat ’60 tego należało oczekiwać.
– Czy Lou kiedykolwiek sprzedał ci swoje spojrzenie w stylu „co jest kurwa z tobą nie tak”?
Raz musiałem mu coś wskazać w kwestii tego jak sprawy funkcjonują w świecie zewnętrznym i zagotował się i wkurzył. Wyzwał mnie na uliczną walkę, co było dość zniechęcającą propozycją, ponieważ jest ekspertem w sztukach walki i nigdy nie jest zbyt daleko od miecza. Dobre w moim przypadku jest natomiast to, że potrafię przebiec setkę szybciej niż większość 48-letnich muzyków.
– Jaki jest najbardziej żenujący moment w karierze Metalliki?
Można rzucić łatwym hasłem w stylu „Czasy LOAD, gdy ścięliście włosy”. Ja jestem dumny jak ja pierdolę, że było jak było. Nie noszę ze sobą listy „Pięciu Rzeczy, Które Chciałbym Móc Zmienić”, żeby móc nimi szafować w wywiadach.
– To może chociaż jedną?
Nigdy nie zapomnę lata ’99. Wróciliśmy z trasy po Europie i usłyszałem w radio kawałek pt. „Nookie”. My robiliśmy płytę z orkiestrą symfoniczną, gdy na topie był Limp Bizkit. Mieliśmy wtedy swój mały świat. Ale nie sądzę, żeby to był powód do wstydu.
– Czy takie silne pilnowanie pozycji Metalliki w świecie wpływa na muzykę, jaką robicie?
Napisaliśmy Ride The Lightning w garażu w El Cerrito w Kalifornii i zimnej piwnicy w Nowheresville w New Jersey. Czy to czyni sztukę lepszą niż gdy sprzedaje się 47 bazylionów kopii Black Albumu? Może tak, może nie.
– Gdybyś mógł pozbyć się jednego utworu Metalliki, który by to był?
„Don’t Tread On Me” ma ten taki marszowy rytm. To nie mój klimat, ale nie chcę usuwać go z każdego z 97 bazylionów kopii Black Albumu.
Wiesz, że cover Death Magnetic wygląda jak włochata wagina, prawda?
Można patrzeć na to na wiele sposobów. Ale oczywiście jestem tego świadom.

Fotę podesłał Olo.