Uhm, uhm uhm uhm, uhm, uhmmm, uhmuhm. UHM?

Musieliśmy. To teraz wywiad, z którego LA Weekly ładnie wycięło wszystkie 'uhm’ – w razie nadmiernie poprawnej skłądnie uprasza się sobie jedno lub dwa wstawić.
——————————-
– Jak się grało na polu do polo zeszłego wieczoru?
Było nieco wietrznie, ale tak poza tym był świetnie. Dzieciaki były świetne. Zespół wypadł średnio-okay, pomimo że nie graliśmy na żywo od listopada. Skoczyliśmy na głęboką wodę. Trochę trzeba mi kogoś do pochodzenia mi po plecach przez parę godzin. Ale bawiłem się dobrze. Przyszło wielu przyjaciół, wiele znajomych twarzy z ostatnich 25-30 lat, nowi i starzy przyjaciele. Koniec końców to był całkiem udany dzień. Ludzie byli nastawieni, brzmienie było dobre.
– Ile ze sprzętu było Metalliki, a ile dostarczyło Goldenvoice?
To była współpraca. Zrobiliśmy to w Europie przez dwa tygodnie zeszłego roku i wiedzieliśmy, że chcemy to zrobić w Ameryce. Ludzie z Goldenvoice przyszli do nas z propozycją ustawienia tego w ten weekend między Coachellą a Stagecoach. Brzmiało na super pomysł. Kiedykolwiek możesz dostarczyć dzieciakom wrażeń w miejscu, które już ma infrastrukturę, zawsze jest szansa, że wyjdzie to lepiej niż rzucanie strzałką w mapę i ustawianie tam występu.
Byłem tam trzy czy cztery lata temu, gdy Rage Against The Machine grało na Coachella i pomyślałem, że był to naprawdę genialnie przygotowane. Atmosfera tam jest naprawdę dobra. Coachella może być najlepszym festiwalem w Ameryce. Z tego co widziałem śmiało konkuruje z absolutnie najlepszymi, europejskimi miejscówkami – od Redding po Roskilde.
– Czy zaplanowałeś ten set jakoś inaczej na ten występ?
Gdy grasz dla 50,000 ludzi w tego rodzaju miejscu, przede wszystkim chcesz grać kawałki, które ludzie znają. Możesz grać więcej hymnów. Czasami naprawdę szybkie kawałki mogą się jakby zgubić przy wielkim rozstawieniu. Gramy wiele różnych typów ustawień: festiwale, stadiony, areny, amfiteatry. Z biegiem czasu odkryliśmy, co działa w różnych sytuacjach. Gdy gramy na arenach, zmieniamy setlisty każdego dnia i gramy wiele zapomnianych kawałków, odrzutów i B-side’ów, ale gdy grasz te naprawdę duże, okazyjne eventy jak minionego wieczoru, nie wiem, czy chciałbyś zagłębiać się w super-mało znane odrzuty i grać kawałki, o których ludzie nigdy nie słyszeli. To może nieco ochłodzić atmosferę, zwłaszcza gdy ludzie stali na pustyni przez sześć czy osiem godzin w 30-paro-stopniowym upale.
– A mimo to miał miejsce długi instrumental po środku waszego setu, który naprawdę wypalił, a nie wyglądał na oczywisty wybór.
Odnosisz się to utworu zwanego 'Orion’ z Master of Puppets. Był on głównie oparty wokół niemal klasycznego utworu, który zapodał Cliff Burton. Nie wydaje mi się, byśmy grali ten kawałek zbyt często w Ameryce na przestrzeni lat – zdecydowanie nie graliśmy go przez ostatnie 10. Ukończyliśmy dwuletni maraton z Death Magnetic w listopadzie i byliśmy w Australii przez cztery czy pięć nocy na każdym, tamtejszym obiekcie i zaczęliśmy mocno schodzić na zapomniane rzeczy i dokopywać się do rzeczy, których nie graliśmy przez lata i lata. 'Orion’ był jednym z kawałków, które wyciągnęliśmy. To tak odmienny kawałek muzyki, że byliśmy niejako zaskoczeni, jak bardzo mocno fani to ciepło przyjęli. Wrzuciliśmy to w zeszły wieczór, ponieważ doszliśmy do wniosku, że będzie to coś, co ludzie uznają za wyjątkowe.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=a4EG59OxFwc
– Gdy gracie ze Slayerem, Megadeth i Anthraxem, wydaje się to mówić o waszych wspólnych korzeniach i tym, jakim byliście zespołem na początku. To nie jest dla was po prostu kolejny koncert.
Gdy wszystko zw. z Death Magnetic się zaczęło, Rick Rubin, nasz producent, bardzo nas zachęcał i podchwycał określone elementy naszej przeszłości. Sprawy przyjęły bardziej metalowy, ciężki, agresywny obrót na ostatniej płycie. To przyczyniło się do grania nieco więcej starszych utworów – co w rezultacie jakby przyniosło ze sobą to [Big 4], aby świętować przeszłość. To naprawdę fajny łańcuszek, bo oczywiście nie chcemy być uważani za nostaligczną kapelę i nie chcemy spoczywać na laurach, na czymś, co zrobiliśmy w 1986r.
Jest wiel dzieciaków, które nigdy nie doświadczyły wielu z tych rzeczy. Dzieciaki 13- czy 14-letnie, czas, by przerzuciły się na Black Sabbathy, Deep Purple albo Metalliki lub Slayery. Wiele z tych dzieciaków oczywiście nie było wtedy na świecie. Są w Europie kraje – przysięgam ci – gdzie połowę publiki stanowią 15-latki i młodsi. Nie chcesz odwracać się plecami do swojej przeszłości, ale nie chce też na niej polegać. Starasz się znaleźć tą płaszczyznę porozumienia.
– Zeszłego wieczora, gdy graliście 'Am I Evil?’, udało się wam tym razem przyprowadzić na scenę dwóch członków Slayera.
Słuchaj, to ciągle się wznosi i różni goście się pojawiają. Gdybyśmy tak trzymali, w końcu uda się zebrać wszystkich w pewnym momencie. Mówiłem Kerry’emu Kingowi zeszłego wieczoru po występie, że między Sofią i zeszłym wieczorem, mieliśmy [łącznie] wszystkich czterech członków Slayera przy nas – albo podczas jamu, albo na zdjęciu na okładkę DVD. Zaliczaliśmy wszystkie bazy między Sofią, a Coachellą.
– Dlaczego „Am I Evil?: jest kawałkiem, który wybraliście?
Nie podam ci żadnego kosmicznego powodu. Czuliśmy, że nie można zaprosić na scenę ludzi, by grać utwór Metalliki. To byłoby nieco samolubne, chcesz więc znaleźć cover, który trochę rezonuje z tym, co się dzieje. Wszyscy mają swoje różne wpływy, różne inspiracje, ale zdecydowanie zespół Diamond Head ma wiele do powiedzenia, jeżeli chodzi o rodowód czterech kapel grających na pustyni w 2011r. Oni prawdopodobnie są jednym z największych przyczyn naszego istnienia. Gdy Mustaine był w Metallice, był bardzo pod ich wpływem. Wiem, że Diamond Head mogą nie mieć tego samego odniesienia do chłopaków ze Slayera, ale musisz znaleźć gdzieś w końcu złoty środek. Mamy kolejne pół tuzina występów tego lata. Chciałbym być nieco bardziej śmiały i nie polegać na tym samym kawałku, jeżeli będziemy kontynuowali jammowanie. Są inne rzeczy, które chcielibyśmy zrobić i wiem, że Tom ze Slayera mówił o „The Four Horsemen”. Zapraszanie pozostałych zespołów, by przyszli grać utwór Metalliki jednak nie wydaje się właściwe.
– Opierając się na tym, co od nich usłyszałem, myślę, że wszyscy by na to poszli.
Wiesz, nie boję się pójść dokądkolwiek. Może zamiast tego zagramy kawałek Slayera.
[a może – skoro jeszcze tyle koncertów – po jednym z każdej kapeli? – red.]
– Pierwszy raz, gdy dzieliliście ze Slayerem jeden line-up miał miejsce jakieś 30 lat temu w klubie the Woodstock w Orange County. Czy pamiętasz cokolwiek z tego wieczora?
Pamiętam to przez mgłę. The Woodstock był klubem w Anaheim, który mieścił jakieś 17 ludzi. Graliśmy tam koncert bodaj w ’82 i szukaliśmy dopiero co odnajdowaliśmy się w nowym miejscu wtedy. Jestem całkiem pewien, że grali „Highway Star” Deep Purple, a ponieważ ówcześnie i aż po dziś dzień jestem wielkim fanem Deep Purple, kiedykolwiek ktoś gra kawałek Deep Purple, odnotowuję to. W rzeczy samej, przeszliśmy długą drogę od czasu w the Woodstock. Zdaje mi się, że nadal mam gdzieś ulotkę. To super, że nadal w tym siedzimy i że 50,000 ludzi chciało być tego częścią.