Kilka dni temu zakończyła się pierwsza część World Magnetic Tour, czyli najnowszej trasy koncertowej Metalliki. Ostatnimi supportami w Stanach były zespoły The Sword i Lamb of God – przedstawiciel nieco ostrzejszego grania. Z okazji zakończonej trasy, gitarzysta Lamb of God – Mark Morton – wypowiedział się na jej temat. Zapraszamy do zapoznania się z przygotowanym przez nas materiałem – wywiad został przeprowadzony przez KNAC.COM.

Jak oceniasz zakończony właśnie tour z Metalliką?
Hmm… bardzo dobrze. To była dla nas wielka szansa, otwieranie koncertu jednego z największych zespołów na świecie. Bardzo nam schlebiają zapraszając do wspólnego grania. Mieliśmy kilka świetnych występów. Kiedy byliśmy w trasie ze Slayerem, czy Megadeth, lub zespołem w takim stylu, szanse że publiczność wie co robimy, były większe. Myślę, że spokojnie można powiedzieć, że duża część fanów Metalliki jeszcze na nas nie trafiła – tak więc dla nas była to swego rodzaju szansa. Dodatkowo, mieliśmy wiele świetnej zabawy grając z ludźmi, którzy byli dla nas herosami w momencie gdy zaczynaliśmy jako muzycy… Okazało się, że to naprawdę świetni kolesie, twardo stąpający po ziemi (wbrew pozorom), chociaż zawsze są opisywani jako gwiazdy posiadające niesamowicie wysoki status w tym biznesie. Sprawili, że czuliśmy się jak w domu, czuliśmy się mile widziani i za to jestem im wdzięczny. Mamy jeszcze ponad 20 wspólnych koncertów w lecie w Europie, więc jesteśmy naprawdę podekscytowani. Więc ogólnie – to było świetne doświadczenie.
Jak wyglądało granie przed – jak to opisałeś – tłumem, który wcześniej na was nie trafił?
Było naprawdę dobrze. Nie baliśmy się tego, byliśmy raczej ciekawi jak nam pójdzie z taką publicznością. Będąc szczerym – na pewno mieliśmy grupę swoich wiernych fanów na kadym koncercie, fani Lamb of God pokazywali się, śpiewali nasze piosenki, byli widoczni i za to kochamy ich do końca życia. Kiedy zaczynalismy grać, ludzie siedzieli na swoich miejscach, ale pod koniec show twarze zmieniały się z zasępionych i wpatrzonych w ziemie, w pełne energii z pięściami w górze! Nie było problemów, buczenia, katastrof – przynajmniej mi sie nic nie przydarzyło – więc myślę, że przekonaliśmy do siebie kilka osób. Nie oszukujmy się – zespół taki jak Slayer jest bardzo, bardzo, bardzo ciężki, bardzo mroczny, agresywny i jego muzyka – przynajmniej jak na moje ucho – jest bardziej podobna do muzyki jaką gra Lamb of God – wtedy publiczność nie przeżywa takiego szoku. Metallica przechodziła przez te wszystkie lata przez wiele faz aż do ostatniej, która jestw większości bardzo komercyjna, więc ich fani przychodzą aby to właśnie usłyszeć. Ale – jak już mówiłem – wyglądali jakby nas polubili i wiem że zyskaliśmy kilkoro nowych fanów.

Już chyba każdy wypowiedział się na temat nowego albumu Metalliki. jaka jest Twoja opinia na jego temat?
Jest świetny, to jest ich najlepsza płyta od wielu lat. Odeszli od tego, co robili kiedyś i co mnie interesowało, ale na szczęście, zrewidowali wszystko i zaczęli jakby od nowa. No i do tego są świetną kapelą i świetnymi kolesiami.
Lamb of God można już chyba nazwać zespołem weteranów, ale Metallica jest na scenie już o wiele dłużej i na o wiele wyższym poziomie (bez urazy). Czy jest coś, co możecie wziąć od kogoś takiego jak oni?
Odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: tak i nie. Nie uważam, że są jakieś rzeczy, lekcje, które coś konkretnego nam dały bezpośrednio od Metalliki, a to dlatego, że jesteśmy w różnych sytuacjach, jesteśmy dwoma zupełnie różnymi zespołami w zupełnie różnych punktach naszej kariery, jak już wspomniałeś… Jednak praca z nimi czegoś nas nauczyła. Był to jeden z tych momentów gdy – jak już mówiłem – musisz się zetknąć z zupełnie nową publicznością i wygrać z nią. Na początku naszej kariery, zupełnie nikt nie wiedział kim jesteśmy podczas kilku pierwszych ogólnokrajowych tras. Nawet gdy kilka lat temu graliśmy na głównej scenie Ozzfestu – z jednej strony byliśmy mało znani, jednak mimo wszystko, czuliśmy się jak u siebie. Nauczyliśmy się, jak pracować w środowisku, które nie koniecznie jest dla nas wrogie, alenie jest również przesadnie przyjazne. W momencie gdy Metallica gra zaraz po nas, czuliśmy się trochę jak na ringu bokserskim na środku hali – musieliśmy walczyć na czteroboku, zamiast na klasycznej, posiadającej jeden przód – scenie.Po 14-15 latach naszego grania to był ten pierwszy raz, gdy musieliśmy robić coś takiego. Załapapaliśmy to wszystko dosyć szybko i jestem bardzo dumny zarówno z zespołu jak i naszej obsługi za szybkie zaaklimatyzowanie się.
Jako redakcja DeathMagnetic.pl jesteśmy ciekawi, ile osób zetknęło się z Lamb of God już wcześniej i czy prawdą są słowa Marka Mortona o „świeżej” publiczności. Warto od razu wspomnieć, że nowa płyta Lamb of God pt. Wrath, pojawi się w sklepach już 24 lutego. Bylibyśmy fałszywi gdybyśmy nie wspomnieli, że Wrath wyciekł już do sieci, czyli powtórzyła się sytuacja jak z Death Magnetic Metalliki.