Kirk Hammett udzielił wywiadu dla portalu The Verge. Głównym tematem jest oczywiście nowa produkcja Metalliki, a dokładniej jej fabuła oraz poboczne projekty zespołu. Kirk mówi też o przemyśle muzycznym i dodaje kilka rad od siebie dla młodych zespołów.

W Through The Never stworzyliście oryginalne połączenie koncertu i opowiadania. Skąd wzięliście na to pomysł?
Kirk: Od nas samych. Wiedzieliśmy, że jeśli chcemy sprawić, by ten film był wyjątkowy, to musimy wsadzić w niego jakąś historię, podczas gdy koncerty-filmy przez ostatnie 30-40 lat były bardzo schematyczne. Wiesz, idę na taki film i dokładnie wiem, co zaraz zobaczę. Sfilmowany koncert, potem coś tam zza kulis, wywiad z zespołem, trochę historii. To takie przewidywalne, pomyśleliśmy więc, „Wiecie, jeśli wsadzimy tu jakąś historię w nagranie koncertu, to stworzymy coś, czego raczej nie widzieliśmy zbyt często.”
Czy fabuła była czymś, co wymyślił zespół?
Kirk: Nie, właściwie to był pomysł Nimróda. Kiedy ruszyliśmy z całą sprawą i zaczęliśmy szukać reżyserów, pomysłów, te które otrzymaliśmy były w mniejszej lub większej odległości od tego, co chcieliśmy stworzyć my. Mieliśmy około 5 pomysłów do sprawdzenia i 4 czy nawet 5 z nich to było science fiction! To było takie dziwne. Oto pomysły science fiction i Metallika, razem w jakby kreatywnym kosmosie, to było naprawdę dziwne. To było w miarę oczywiste, że żaden z nas nie chciał tworzyć filmu science fiction. Potem zaś poznaliśmy pomysł Nimróda i musze przyznać, był on naprawdę świetny. Było wystarczająco dużo dla nas dziur w fabule, by współpracować z nią i wstawić trochę naszej metallikowej tożsamości. Koncept sam w sobie jest, tak mi się wydaje, bardzo Metallikowy. Pomysł protestu, buntu, anty-autorytarny bieg rzeczy to historia Nimróda, pomyśleliśmy więc, że to jest ten właściwy pomysł, także wzięliśmy go.
W filmie można odczuć subtelny, wciągający efekt 3D. Łatwiej byłoby stworzyć coś bardziej sztucznego.
Kirk: To zdecydowanie dodaje głębi całemu doświadczeniu. Nie tak bardzo, jakby pałeczki perkusji miały cię właśnie huknąć w łeb, tylko po prostu dodanie filmowi głębi… Bardzo chcieliśmy złamać barierę między zespołem a sceną. Chcieliśmy wnieść widzów na scenę razem z nami i dać mu możliwość doświadczenie utworów tak, jak my ich doświadczamy na scenie.
Przez ostatnich parę lat zespół przyjął sporo ciekawych, kreatywnych wyzwań. Teraz film; parę lat temu kolaboracja z Lou Reedem na Lulu. Czy sięganie poza rockowe albumy jest czymś ważnym, co pozostawia was wciąż zaangażowanymi po tylu latach?
Kirk: Wiesz, jest fajnie, bo te rzeczy są tak jakby ponad programem. Jest wiele fajnych rzeczy, które możemy robić i wiemy, że moglibyśmy się w nie zaangażować i zrobić coś naprawdę fajnego, innego. Wiemy też, że ociągamy się z tym nowym albumem, może nawet bylibyśmy w połowie drogi, gdyby nie film. Ale dla nas to jest zabawa. Nowe, kreatywne wyzwanie. Lubimy podejmować wyzwania, lubimy kroczyć po nowych, kreatywnych drogach o nazwie Metallica.
Czy reakcja fanów kiedykolwiek jest czynnikiem decydującym, gdy myślicie co kolejnego chcecie zrobić?
Kirk: Nie, bo robimy to dla siebie. Lulu jest bardzo dobrym tego przykładem. Myślę, że Lulu jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie zrobiliśmy. Wiesz, „Junior Dad” porusza mnie do łez, a praca z Lou Reedem była tak fajna, oryginalna i wręcz wyjątkowa dla nas. Może nie dla każdego. Może było to wyzwanie dla fanów, ale dla nas – Larsa, Jamesa, Roba i mnie – kochaliśmy robienie tego i było to niesamowite doświadczenie. Pozytywnie to wspominamy.
Przemysł muzyczny dramatycznie zmienił się od waszego pojawienia się. Zamiast albumów i sklepów muzyczny, są usługi transmisji strumieniowej, cyfrowe wyprzedaże i pomysł na płytę, jako dobry interes jest już niemal niemożliwy. Co byś mógł doradzić młodym zespołom powstających dzisiaj, które mają ambicje i chcą zajść jak najdalej?
Kirk: Powiem tak: sprawdźcie wszystkie możliwe drogi i obierzcie tę, na której będziecie najlepiej czuli się w tym, co robicie. Cóż za ironia, że z rozwojem technologii, życie z muzyki tak jakby uwsteczniło się. Nie możesz po prostu wydać płyty i oczekiwać, że na jej sprzedaży uda ci się wyżyć. Jeśli naprawdę chcesz żyć z muzyki, musisz wyjść z nią do ludzi, grać, przedstawiać… tak było 100 lat temu! Muzycy nie zarabiali kasy na płytach, tylko grali swoje podczas występów! A kasę robili na sprzedaży nut za jakieś 10 centów za dwustronicowy zapis dźwięków. Właśnie to jest tak ironiczne. Technologia dała nam w pewnym sensie wygodę, jednocześnie sprawiając, że praca muzyka jest znacznie trudniejsza, jeśli naprawdę chce z tego utrzymać i sprzedawać albumy, muszą więc dawać o sobie znać, występować. I mieć nadzieję na sprzedaż towaru poprzez np. merch, mieć kanał na YouTube i wiele innych, pomocniczych rzeczy razem z tym.
Po prostu nie jest tak, jak dawniej. Sposób w jaki kiedyś wszystko funkcjonowało zainspirował wiele osób do wyjścia i spróbowania z całych swoich sił, by stworzyć albumy, które sprzedałyby się w wielu egzemplarzach, w wyniku czego pojawiło się dużo wspaniałej sztuki. Teraz, będąc w takiej sytuacji, jestem pewien, że nadal powstaje dużo wspaniałej sztuki, ale to już nie to samo. Ludzie nie obstają za tym, nie stoi za tym społeczność. Jak ludzie mają mają pozwolić innym ludziom naprawdę zawiązać więzi? Jak ludzie mają zawiązywać więzi przez zespoły jak niegdyś? Tego po prostu nie ma.
Czy widzisz jakiś pomysł na rozwiązanie tego problemu? Czy to po prostu kwestia dostosowania się do niej artystów?
Kirk: Myślę, że to nie nasza robota, by nad tym pracować. Nasza praca to tworzenie muzyki. Próbowaliśmy rozważyć różne aspekty, ale wiesz, mimo wszystko jest to coś, co wymaga poświęcenia dużej ilości czasu. To ciężka robota, próba rozwiązywania problemów jak ten, a my mamy inne rzeczy do roboty, których robienie jest o wiele ważniejsze, na przykład pisanie albumu.
A właśnie, co do kolejnego albumu, jak się sprawy mają?
Kirk: Zamierzamy rozpocząć pracę wraz z początkiem nowego roku.
Czy producentem również będzie Rick Rubin?
Kirk: Wiesz, jeszcze nie zaszliśmy tak daleko. [śmiech]
A czy możesz zdradzić jakieś pomysły, wokół których narazie się kręcicie? Ostatni album był jakby powrotem do czasów klasycznej Metalliki. Nowy materiał będzie na wzór poprzedniego, czy może czymś totalnie innym?
Kirk: Jak już powiedziałem, jest zbyt wcześnie by cokolwiek stwierdzić. Jak na razie sobie gramy, i słuchamy co z tego wychodzi. Robimy to tak, jak zawsze robiliśmy, więc i tym razem po prostu z biegiem czasu zobaczymy, co z tego wyjdzie.