W ostatniej edycji serii „Wikipedia: Fact or Fiction?” portalu Loudwire Kerry King przyznał, że współpraca z frontmanem Megadeth jest trudna oraz że dziwi się muzykom wytrzymującym w zespole Dave’a Mustaine’a „dłużej niż parę godzin”. Gitarzysta Slayera wyraził również swój podziw dla umiejętności byłego wioślarza Metalliki oraz wspomina dlaczego zdecydował się zagrać parę pierwszych gigów z kapelą Mustaine’a. Najciekawsze fragmenty rozmowy tłumaczymy poniżej.
Kerry King o pierwszym kontakcie z Davem Mustainem:
Jestem jednym z tych farciarzy – i bez obrazy dla Kirka Hammeta, który jest moim wspaniałym przyjacielem – którzy mieli okazję zobaczyć Metallicę grającą jeszcze z Mustainem. I mówię to, bo naprawdę nieliczni mogą się tym pochwalić. Widziałem ich na gigu w Woodstock Mustaine mnie totalnie zaintrygował, bo niesamowicie wymiatał na wiośle patrząc się jednocześnie gdzieś w drugą stronę, a ja nie potrafię tego zrobić nawet kurwa dzisiaj. Jego gra na gitarze rozsadziła mój umysł.
O tym dlaczego zdecydował się zagrać 5 koncertów jako druga gitara Megadeth:
Grał na B.C. Richu – myślę, że to właśnie tej firmy było wiosło, bo każdy z nas wtedy grał na B.C. Richu – i stwierdziłem że mogłoby być całkiem ciekawie gdybym zaczął grać z Megadeth. Poza tym pomyślałem: „To będzie gigantyczne studium przypadku.” Podejrzewałem, że ludzie mogą zacząć mnie kojarzyć ze Slayera. Wówczas nie zapuszczaliśmy się nigdzie poza Bay Area i miałem nadzieję, że widząc mnie częściej na scenie fani przynajmniej pomyślą „Slayer”. Więc cały czas miałem na uwadze dobro Slayera. To nie było nic w stylu: „Hej, chcę grać w Megadeth!” Nie wiem w ogóle jak ktokolwiek może pozostać w Megadeth dłużej niż parę godzin, bo ten koleś (Dave Mustaine – przyp. red.) to świr.
O współpracy z Davem Mustainem:
Kiedyś był bardziej wyluzowany. Myślę też, że prochy i parę innych zabawnych rzeczy pomogło mu w staniu się taką osobą jaką jest dziś. Ale w tamtych czasach było naprawdę świetnie. Koncertowanie w tych wszystkich miejscach ze Slayerem by później… grać zupełnie odmienny rodzaj muzyki. Muszę przyznać, że jego materiał był nieco bardziej zawiły on naszego. Oczywiście też posiadamy w swoim dorobku skomplikowane rzeczy, ale on po prostu pisze swoje riffy z innej perspektywy. Nawet grając z nim tych parę miesięcy nie byłem w stanie pewnych rzeczy załapać. To po prostu nie było w moim stylu.
Rozmowę w oryginale możecie obejrzeć poniżej.
