W przeprowadzonym ostatnio wywiadzie, frontman techniczno-deathmetalowej kapeli Nile, Karl Sanders, wyraził swoją dezaprobatę dla fanów kręcących i fotografujących koncerty jego zespołu.
Na pytanie redaktora naczelnego, Owaisa „Vitek” Nabiego z portalu Metal Wani, co artysta czuje, widząc tak wielu ludzi trzymających telefony komórkowe podczas koncertów, Sanders odpowiedział:
Kiedy ludzie są zaangażowani w występ, kiedy słuchasz zespołu, oglądasz ten zespół, są tam też twoje pięści, headbangujesz, moshujesz, jesteś zaangażowany, wtedy jesteś częścią niezwykłego, zbiorowego doświadczenia. Wszyscy jesteśmy skupieni na tej samej energii i to jest nieprawdopodobne przeżycie. I możesz to poczuć – to jest prawdziwe – kapela i fani się jednoczą, są razem.
Więc gdy widzę ludzi ze swoimi komórkami, piszącymi SMS-y, filmującymi koncert , czy cokolwiek w ten deseń, wiem, że tracą niewiarygodne, wspaniałe doznanie na żywo, którego mogliby być częścią. To mnie boli i zniechęca.
A co jeżeli byłbyś ze swoją dziewczyną w łóżku, kochając się z nią, a ona zaczęłaby pisać SMS-a?
Właściwie denerwuje mnie to tak bardzo, że jeżeli ludzie robią to przede mną to zabieram im komórki. Jeżeli trzymają aparaty, telefony czy kamery tuż przed moją twarzą, mówię im: „Pierdol się. Idź stąd. Odejdź 6 metrów dalej!”. Bo to miejsce z przodu powinno być dla tego, kto naprawdę chce być na koncercie, kto chce się w niego zaangażować. A jeżeli smsujesz czy robisz cokolwiek innego, odbierasz temu fanowi miejsce gdzie mógłby cieszyć się muzyką.
Całość wyczerpującego wywiadu z Karlem Sandersem poniżej.