James Hetfield udzielił krótkiego wywiadu dla Billboard.com razem z Robertem Trujillo. Panowie zapewniają, że Metallica ma dość materiału na całą płytę, że jest naprawdę świetny, że chcieliby mieć to skończone już na wczoraj, ale film oraz festiwal Orion nie tylko pochłaniają teraz ich całą uwagę, ale też i pieniądze, które muszą odrobić na trasie.

– O powodach opóźnienia nowego albumu:
JH: Chcę, by był skończony już na wczoraj, ale Orion i ten film sprawiają, że jesteśmy dość zajęci w tym momencie i pochłaniają wiele naszego czasu i wysiłków. Nieco też koncertowaliśmy w zapomnianych miejscach; zasadniczo staramy się chyba zapłacić za ten film, tak więc trasa powstrzymuje nas przed wejściem do studia i skończeniem albumu. Obecnie skupiamy się na filmie.
– O dotychczas wykonanej pracy nad płytą:
JH: Tak, zbieraliśmy się razem w salce i jamowaliśmy, i stworzyliśmy dość nowego materiału na nowy album, to na pewno. Przebrnęliśmy przez może 1/10 materiału, które mamy na swoich płytach z riffami. Mamy tego wystarczająco na jeden album, ale po prostu nie mieliśmy dość czasu, by naprawdę skupić się na tym, dopiąć wszystko na ostatni guzik i zacząć wystrugiwać z tego – jak szczęście dopisze – majstersztyki.
RT: Mamy bardzo, bardzo silną etykę zawodową i to dlatego zajmuje nam to dłużej niż innym zespołom, ponieważ siedzimy i czasami robimy naprawdę niesamowite rzeczy. Tzn., na każde słowo w tekście Hetfield ma jakieś trzy warianty. Ale powiem ci tak: motywy i riffy, które już są na horyzoncie są naprawdę, naprawdę wspaniałe. Wciąż mamy więcej riffów do przejrzenia i ogrania i wrzucenia w ten proces, ale dochodzimy do tego i będzie z tego coś świetnego, jak szczęście dopisze, w przyszłym roku [nie wg Larsa, chyba że chodzi o ew. skończenie samego komponowania, a nie premierę – red.].
– O filmie 3D „Metallica Through The Never”:
JH: Film nie jest skończony, ale jesteśmy strasznie blisko [ukończenia go]. Edycja, detale, dźwięki, miks i tego typu rzeczy jeszcze muszą się wydarzyć. To dość złożone. To jak trzy filmy w jednym… Jest więc sporo różnej dynamiki, jaka się w nim dzieje i za każdym razem, gdy go widzimy, poprawiamy coś to tu, to tam. To jak składanie do kupy utworu – tylko że to jest nieco droższe. To trochę straszne, ale jest to nasz cel już od jakiegoś czasu. Film stał się bardziej wyjątkowy niż kiedykolwiek myśleliśmy, że będzie.