W Sieci opublikowano krótkie nagranie rozmowy z Jamesem przeprowadzonej przed niedawnymi ośmioma koncertami w stolicy Meksyku:
Niesamowicie jest zagrać osiem koncertów w jednym miejscu. Nie wiem, gdzie indziej moglibyśmy to zrobić – w Mexico City. Podjęliśmy decyzję, puściliśmy sprzedaż biletów, potem następną, to było szalone. Pewnie można było planować kolejne, fani tutaj mają niewiarygodną pasję.
Używana przez nas scena – jakby w stylu 'best of’ – jest dość niebezpieczna i nieprzewidywalna, wiele rzeczy może pójść nie tak: pirotechnika, ogień, spadające przedmioty. Nie chcę zbyt wiele zdradzać, ale sporo się na niej dzieje. Każdy z tych ośmiu koncertów będzie inny, choćby dlatego, że te elementy będą różnie działać. Niewiele mieliśmy na niej prób, sprawdzaliśmy ją może tylko przez tydzień. Będzie dużo zabawy.
W latach 80., gdy jeździliśmy w trasy, żaden z nas nie miał rodziny, ale widzieliśmy, jak ludzie z naszej ekipy wystawali w budkach telefonicznych próbując dodzwonić się do domu. Nie mogli połączyć się z kimś, denerwowali się… Teraz bierzesz telefon i [naśladuje wideorozmowę] „Cześć, popatrz gdzie jestem”.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=ACkBeb-q97c