Steven Rosen z Ultimate-Guitar.com przeprowadził niedawno wywiad z basistą Anthraxu, Frankiem Bello. W rozmowie padły m.in. pytania o Joeya Belladonnę i nowy album thrash metalowców z Nowego Jorku. Kilka najciekawszych wypowiedzi muzyka tłumaczymy poniżej:
Myślisz, że część energii na ,,Worship Music” wynikła z powrotu Joeya Belladonny do zespołu?
Oczywiście. Joey to niesamowity wokalista. Pojawił się i pociągnął za sobą serię szczęśliwych wydarzeń związanych z tą płytą, to sposób w jaki ja to widzę. Joey wszedł i stał się numerem jeden, on ma ten rewelacyjny wokal. To nie spisywanie kogoś na straty – takie są fakty. Koleś zawsze miał świetny głos, nie mówię tego dlatego, że jest on wokalistą w Anthraxie, ale dlatego, że jestem fanem jego śpiewania.
On ma po prostu fantastyczny wokal, pojawił się i sprawił swoim śpiewaniem, że wszystko stało się proste i bez zakłóceń. Wiesz, to śmieszne po tych wszystkich latach, ale Joey dołączył do nas, a muzyka i jego wokal naturalnie się zgrały. To brzmiało jak Anthrax.
Byłem w tym Anthraxie i uważam, że wielu ludzi nie słyszało takiego Anthraxu od długiego czasu. Nie okazuję tu braku szacunku do jakiegokolwiek innego Anthraxu. To była po prostu rzecz, której ludzie nie słyszeli od wielu lat, a jednocześnie kiedyś ją lubili. Wszystko natychmiast zaskoczyło, dlatego tworzenie następnego albumu jest takie ekscytujące. Nikt nie wie, jak następna płyta będzie wyglądała i jak to wszystko się sprawdzi. Nie możemy się doczekać następnej rzeczy. Świetnie jest teraz spoglądać naprzód.
Pracujecie teraz nad nowym albumem?
Właśnie piszemy nowy krążek Anthraxu. Nic lepszego nie mogłoby z tego wyjść. Nie potrzebowaliśmy przerwy, bo czujemy ekscytację, chcemy w to wskoczyć, ponieważ wszyscy mamy trochę dobrego, napisanego materiału. Aktualnie zbieramy to wszystko razem.
Na jakim etapie nagrywania teraz jesteście?
Mamy już prawie 12 utworów, co jest u nas niespotykanie przy nowym albumie. Uważamy, ze jesteśmy w dobrym rytmie. Jest wśród nas dobra atmosfera – nie czuliśmy się tak od lat ’80. Mamy całe nowe pokolenie fanów, co było następstwem „Wielkiej Czwórki”. Wszystko zaskoczyło, więc jest bardzo dobrze.
Czy nowy krążek kontynuuje kierunek, który obraliście na ,,Worship Music”?
Będąc całkiem szczery, najlepszym sposobem w jaki możemy ci to opisać, to że jest to bez dwóch zdań thrasowy album. Jest on conajmniej bardziej intensywny, to na pewno krok w kierunku thrashu. Zajęło nam chwilę, aby przygotować się do grania tych kawałków, ponieważ, szczerze mówiąc, to trudne rzeczy do grania.
Czy nowy gitarzysta, Jonathan Donais, brał udział przy pisaniu materiału?
Jeszcze nie. Na pewno będzie on brał udział w nagrywaniu partii gitary prowadzącej. To na ogół rdzeń zespołu – czyli Charlie (Benante, perkusita), Scott (Ian, gitarzysta) i ja – tworzy materiał i inspiruje się od siebie nawzajem. Piszemy główną strukturę utworu, a potem weźmiemy się za sekcję prowadzącą, zaangażujemy w to Jona i zobaczymy, co takiego wymyśli. Jestem pewny, że będzie to świetnie, ponieważ on jest niesamowity. Jon to wspaniały dodatek do zespołu.
Kto jest odpowiedzialny za produkcję nowej płyty?
Jay Ruston. To on miksował ostatni album i nagrywał wokale Joeya. Bardzo łatwo się z nim współpracuje, jest jednym z nas. To zdecydowanie kolejny członek Anthraxu. Doradza nam, jeśli potrzebujemy jakąś sugestię, coś w stylu: „Czy ta część nie jest za długa? Powinniście ją skrócić”. On pomaga nam zmieniać rzeczy, które tego wymagają.
Cały wywiad przeczytacie pod tym linkiem.
