W wywiadzie dla Billboard.com Eddie Van Halen opowiedział o swoim nałogu, który przezwyciężył oraz o obecnej sytuacji w zespole:
Byłem alkoholikiem i potrzebowałem alkoholu, żeby funkcjonować. Zacząłem pić i palić w wieku 12 lat. Jeden z moich nauczycieli powiedział: „Nie pij nic przez co nie możesz patrzeć”. A ja na to: „Czyli zostaję wódka?”. I miał rację, piłem wódkę.. W ogóle nie winię mojego ojca, ale on też był alkoholikiem, więc to było normalne u nas w domu. Mimo wszystko, to nigdy nie miało wpływu na jego pracę, na moją też nie. Około 2004 roku stałem się bardzo wkurzającym alkoholikiem.
O przyjęciu do zespołu syna Wolfganga w zamian za Michaela Anthony’ego:
Musiałem pokazać Mike’owi każdą nutę, bo on ich zapomniał. Przed wyruszeniem w trasę Mike przyszedł z kamerą i musiałem mu pokazać wszystkie partie.
Jego głos brzmi jak trąbka piccolo. Ale on nie jest wokalistą, ma po prostu ogromną skalę. Mike się urodził z wysokim głosem. Ja śpiewam lepiej niż on. Ludzie zawsze mówią, że to jego głos w utworych, ale to tak naprawdę jego głos i mój. Nie tylko jego.

