Dlaczego Dave Lombardo już nie jest w Slayerze?

3

W wywiadzie dla magazynu Steppin’ Out, Tom Araya zapytany został o to, dlaczego Slayer postanowił rozejść się z Davem Lombardo. Oto jak odpowiedział:

“Cała ta sprawa sprowadziła się do tego: Dave jammował z nami jakiś czas jako pracujący członek zespołu, ale nie był partnerem [na równych zasadach]. Jak zawsze w takich wypadkaach musisz mieć umowy, tak by nikt nie czuł się oszukwany. Mieliśmy ciągłe problemy i w końcu postawił nas w sytuacji, w której musieliśmy znaleźć kogoś w jego zastępstwo. Nie był zadowolony, więc postanowił wygłosić swoją tyradę na Facebooku i powiedzieć światu o wielu problemach dziejących się w zespole, które były prawnie wiążące i prywatne. Dla mnie to było niewłaściwe i przykre. Wiele z jego twierdzeń było nieprawdziwych. Częścią umowy jest to, że takiego czegoś się nie robi. Kerry, Jeff i ja zdzwoniliśmy się, podjęliśmy wspólną decyzję i odpuściliśmy Dave’a, a zadzwoniliśmy do Paula. Paul stwierdził, że chętnie wróci. Tchnął na powrót nieco życia w nasze koncerty. Porusza się w nadświetlnej i kopie tyłki, co sprawia, że gramy szybciej. Ludzie mówili o tym jak energetyczni ostatnio jesteśmy. Gramy szybciej niż przedtem. To dobra dawka adrenaliny.”

slayer araya king

 

Choć po śmierci Jeffa Hannemana Lombardo wyrażał chęć powrotu do grupy, mówiąc m.in., że  “Życie jest zbyt krótkie i jesteśmy za starzy na to gówno”, te drzwi są już raczej zamknięte. Choć oficjalnie Paul Bostaph póki co ma kontrakt ze Slayerem tylko na tegoroczną trasę, wiadomo z innych wywiadów dwie rzeczy: po pierwsze, Kerry i Tom nie mieli jeszcze czasu usiąść i dobrze pogadać o przyszłości zespołu – póki co grają zakontraktowane wcześniej koncerty i stąd raczej nie podpisują niczego na dalszą przyszłość. Po drugie: Paul Bostaph – jak sam powiedział “pracuje z Kerrym [nad nowym albumem]”, a to oznacza, że wcześniej skomponowane i nagrane przez Lombardo partie (to on głównie tworzył szkielety nowych utworów z Kingiem) są właśnie zmieniane (jakiś czas temu King twierdził jeszcze, że nie wie, jak to w tej kwestii ostatecznie będzie – teraz najwyraźniej już wie). A skoro frekwencja na koncertach dopisuje, Bostaph dogrywa się do albumu, Tom & Kerry są z niego zadowoleni, a raczej na pewno nie będzie on sprawiał prawnych problemów (bo być w Slayerze jest lepiej niż w nim nie być), to końcowcy werdykt dla Lombardo wydaje się z góry przesądzony.

dave lombardo skull

1 maja, na dzień przed śmiercią Jeffa Hannemana, Dave Lombardo w wywiadzie dla stacji KZRADIO.net w Izraelu doprecyzował swoje pierwsze facebookwe wyjaśnienie:

Zasadniczo musiałem renegocjowac swój kontrakt 2,5 roku temu i skorzystałem z prawnika, ponieważ było to dla mnie samego zbyt skomplikowane. I mój prawnik zadawał pytania. A odpowiedzi jakie otrzymał na te pytania nie były takie jak trzeba; to nie były właściwe odpowiedzi. Tak więc pracowaliśmy nad tym przez 2,5 roku. I nadszedł 2013r. i Slayer musiał jechać w trasę, więc powiedziałem, “Chłopaki, nie moge jechać w trasę dopóki tego nie załatwimy, tak mi doradzono.”

Czego mi trzebea to jasności – jasnośc i transparentności.

Idziesz i zarabiasz dla kogoś pieniądze, a jeśli ktoś płaci ci procent, musisz wiedzieć, gdzie to wszystko się rozchodzi. Ich zdaniem nie zasługuję, by wiedzieć, ale jeśli płacisz komuś procent, to ten ktoś na to zasługuje. Bo skąd masz wiedzieć ile ci się należy, jeśli nie wiesz całej reszty?

To nieco skomplikowane i chodzi tu też o coś więcej.

W ich odczuciu, ponieważ odszedłem w 1992r. na 10 lat, w ich odczuciu nie zasługuję [znać wszystkich szczegółów ich biznesu].

Tzn., kocham chłopaków – są dla mnie jak bracia – i chciałbym, żeby to się nie wydarzyło. Ale teraz jest między nami ta ściana.

 

Odniósł się wtedy także do oskarżeń ze strony niektórych fanów, jakoby stawiał pieniądze wyżej od zespołu:

Czego ludzie nie rozumieją to to, że będąc muzykiem musisz po części być biznesmenem. Są umowy… Jeśli jesteś muzykiem i nie masz kontraktu i nie ogarniasz swojego interesu, ludzie będą ci [różne rzeczy] zabierali i będą cię okradali.

Chuck Berry, Ray Charles… wszyscy ci goście we wczesnych latach zarabiali, powiedzmy, $500. Cóż, biedny muzyk zadowoli się $100. “Wow, zarobiłem $100”. Cóż, ale co stało się z pozostałymi $400? Kto wziął pozostałe $400?

Jako muzycy musimy rozumieć biznes tak samo jak swoją sztukę [gry]i muzykę, i musimy być profesjonalni.

 

Choć szanse powrotu Lombardo do Slayera maleją z każdym dniem w miarę zbliżania się nowego albumu, koniec końców pozostaje mieć nadzieję. Ma ją Nicko McBrain, miejmy ją i my.

 

Udostępnij to

O autorze

Avatar