W 2008r. James solidnie ogrodził swój teren mając dość wandali. To zrodziło problem, albowiem przez jego własność przebiegał chętnie uczęszczany od dawna szlak pożarowy w Marin.


Od tamtego czasu co rusz miały miejsce rozmaite ruchy na linii Hetfield – miasto / mieszkańcy, by coś z tym fantem zrobić. James nie robił problemów, wpierał tymczasowe rozwiązania, nawet oddał część swojej ziemi pod zabudowę mieszkalną i in., obstawał jednak przy swoim – ogrodzenie oddzielające jego wielki dom i studio od reszty świata musiało zostać. Koniec końców uniknięto kosztownego procesu i zdecydowano na drodze kompromisu, że powstanie nowy szlak omijający jego posiadłość (na której z kolei zobowiązał się dbać o tamtejsze środowisko, mowa bowiem o kilkuset hektarach) i właśnie rozpoczęto prace budowlane (buldożer ryje skaliste podłoże), przy których James również okazał wsparcie. Udostępnił swój teren pod logistykę ekipie budowlanej, a także wyłożył kasę na upsprawnienie drogi.
Jak mówi Chris Bramham, nadinspektor budowy:
Dostęp [do 'pobocza’]ułatwia nam budowanie szlaku. Zapłacił też za usprawnienia drogi. Nie możemy na niego narzekać.

Z początku pieszy i rowerzyści byli naprawdę wkurzeni. Na zdjęciu wyżej widać duży napis „HAŃBA”. Nawoływano też do bojkotowania Metalliki.