Zdecydowanie smutnymi wieściami podzielił się z fanami Dave Mustaine. W rozmowie z South China Morning Post, poprzedzającej ich występ w ramach trasy „Dystopia World Tour” lider Megadeth przyznał, że od czasu operacji, którą przebył w 2014 roku stale dręczą go problemy zdrowotne. Jak sam przyznał, największy problem to bezcenne dla gitarzysty ręce. Trzy lata temu Dave zmuszony był poddać się operacji zwężenie kanału kręgowego. Przyczyna standardowa dla muzyków związanych ze sceną metalową – zbyt wiele lat zbyt intensywnego headbangingu. Do pełni zdrowia, opowiada, już nie udało mu się wrócić:
Najbardziej dokuczliwy nie był wcale headbanging – macham już głową podświadomie. Nie masz jednak pojęcia co stało się z moim ciałem. Są takie dni, kiedy moja lewa ręka odmawia współpracy i nie mogę grać. Porzucam ćwiczenia – oszczędzam się na trasy.
Ten opis przypomina wydarzenia z 2002 roku, kiedy w czasie pobytu na odwyku Dave stracił czucie w ręce. Postawiona wtedy diagnoza, na szczęście nietrafiona, przekreślała jakiekolwiek szanse na powrót na scenę. Poza problemami zdrowotnymi Dave zagłębił się również w powody diametralnej różnicy, między zbesztaną przez ogół odbiorców płytą „Super Collider” oraz wyjątkowo ciepło przyjętą „Dystopią”:
„Super Collider” był moją osobistą pieśnią pożegnalną. Oboje teściowie umierali, dopadł ich Alzheimer i demencja. Wyglądali zupełnie normalnie, ale zdradzały ich własne umysły. Smutek opanował cały dom, nawet ściany płakały, a to, co gram zawsze odzwierciedla to, co czuję. Przy nagrywaniu „Dystopii” byłem jednak już w dużo lepszej formie.
Życzymy zdrowia Panie Mustaine i oby do rychłego zobaczenia na koncercie w Polsce!
