„Risk” to chyba jednogłośnie najbardziej kontrowersyjna płyta w dorobku Megadeth, a jedyne wątpliwości w tym stwierdzeniu są wywołane albumem z 2013 roku, „Super Collider”. Wydany w 1999 roku krążek zniechęcił rzeszę fanów zespołu, oferując im kompozycje utrzymane w klimatach niebezpiecznie zbliżających się do pop rocka, co było potwarzą dla słuchaczy wiernie śledzących poczynania grupy, która swój prestiż zbudowała solidnymi wydawnictwami, które wywołały niemałe poruszenie w świecie ciężkiego grania. Choć dziś emocje już opadły, to Mustaine’owy odpowiednik „Cold Lake” wraca nieuchronnie do lidera Megadeth w wielu wywiadach. W tym dla uDiscover Dave stwierdza, że popełnił bład, wydając „Risk” pod szyldem Megadeth. Korzenie powstania tej płyty, jak wspomina muzyk, sięgają aż roku 1994:
Jeśli cofniesz się do albumu „Youthanasia” to znajdziesz DVD które dodawaliśmy do wydania, na którym było nagranie zatytułowane „Evolver”. W tym klipie była pewna scena – jeśli ją widziałeś to sobie zapewne przypomnisz – kiedy Max Norman (producent) trzyma w rękach metronom i ustala nasze tempo. To właśnie dzieje się, kiedy masz przy sobie cały zespół produkcyjny i kogoś kontrolującego tempo i takie rzeczy, które przecież mają wpływ na proces tworzenia utworów. Max powiedział, że kluczem do napisania przebojów jest zmieszczenie się w granicy 120bpm. Nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się że wiele utworów z „Youthanasii” zmieściłoby się w tym zakresie.
To był powód, przez który w czasie tworzenia zremasterowanej wersji tego krążka postanowiłem podnieść tempo niektórych fragmentów do oryginalnych wartości, co znacząco przyspieszyło niektóre z nich. Utwory brzmiały dobrze, to oczywiste że kiedy je zwolnisz uzyskasz dodatkowy ciężar, co brzmi wspaniale, ale liczy się też szybkość, którą musisz wliczyć w równanie tworząc muzykę w Megadeth. Przekonaliśmy się o tym na „Risk”, ponieważ fani oczekiwali właśnie tej thrashowej szybkości. Myślę, że gdyby ta płyta ukazała się jako „Dave Mustaine Project” fani by ją pokochali. Ale ponieważ stało jak byk: „Megadeth”, to ludzie oczekiwali Megadeth. To był mój bład, powinienem był wydać ten album jako projekt solowy. Współpracowałem wtedy jednak z całym zespołem, więc z kolei okazałbym im w ten sposób zero szacunku.
