Kilka dni temu Rock N Roll Industries Magazine przeprowadził wywiad z muzykami Megadeth, Davem Mustainem i Kiko Loureiro. W rozmowie głównie udzielał się lider kapeli, który nadal bardzo zachwala przyjacielską atmosferę w zespole. Specjalnie dla Was przetłumaczyliśmy jego najciekawsze wypowiedzi.
O tym, czy możliwa jest reaktywacja projektu pobocznego Dave’a Mustaine’a, punkowego MD.45:
Nie, mimo, że wciąż kocham ten zespół. Nie mam zamiaru ani ochoty zajmować się czymś innym, niż koncertowaniem i tworzeniem nowej muzyki z Megadeth. Teraz mamy nieco zabawne relacje między sobą. Uwielbiam Chrisa, zresztą wszyscy uwielbiamy siebie nawzajem. To bardzo przyjemne doświadczenie na tym etapie kariery. Często gdy jesteś gwiazdą masz duże ego i dziwne problemy, ale my rozumiemy się doskonale. Nasze spotkania przebiegają normalnie, witamy się, przytulamy i takie tam.
O relacjach towarzyskich między członkami Megadeth:
Pamiętam, że pewnego dnia w Meksyku przed wyjściem na scenę wypiłem lampkę wina z Kiko. Z Chrisem Broderickiem takie incydenty nie miały miejsca. By napić się z nim chociaż piwa musiały być co najmniej jego urodziny. Z pewnością nie był typem alkoholika, po prostu nie spędzaliśmy nigdy ze sobą tak dużo czasu. A jeśli patrzymy na moje relacje z Chrisem Adlerem, również wydaje mi się, że z żadnym bębniarzem od czasów Gara Samuelsona nie byłem tak zżyty. Gar naprawdę był blisko mnie! Reszta perkusistów z reguły nie odgrywała większej roli, niż to co do ich zadań należało. Chris grał kiedyś na basie, myślę, że to dlatego się z nim dobrze dogaduje, ma mentalność gitarzysty. Ale jest też liderem, a Megadeth było jego pierwszą miłością. Myślę, że to miłe, gdy widzi się kogoś, kto jest z zespołem od tylu lat.
Kilka tygodnii temu swoją premierę miał najnowszy album Megadeth, „Dystopia”, który zbiera na świecie w większości pozytywne recenzje. Przypominamy także, że formacja już niedługo wystąpi w naszym kraju podczas Power Festivalu, którego jesteśmy patronem medialnym.
