Udzielając wywiadu dot. swej autobiografii, Dave kilkukrotnie pytany o Metallikę i nie tylko wyrażał się na temat wzajemnych relacji w wyjątkowo pojednawczym tonie. Wybieramy fragmenty zw. z Metalliką.

Powiedziałeś, że po napisaniu swojej autobiografii poczułeś, jakbyś w końcu został zrozumiany. Jakie było największe nieporozumienie na twój temat, które chciałeś wyjaśnić?
Największym nieporozumieniem są te wszystkie rzeczy z przeszłości, niezgoda z innymi zespołami, sprawy który są [już] tak stare. Nikt z nas już dawno o to nie dba. Mieliście okazję zobaczyć, co miało miejsce w zw. z zejściem się „Wielkiej Czwórki” i jak wszyscy graliśmy razem. To było tak, że czerpaliśmy jakąś tam radość z naszych nieporozumień, tego konfliktu pomiędzy nami wszystkimi. Wielu ludzi się nie dogaduje. Ale tam byliśmy na scenie grając razem i ściskając się na koniec. Jak można mówić o nienawiści, kiedy masz dowód [na coś innego]bezpośrednio na filmie? To będzie wydane na DVD – [jak]wystrzał, który usłyszą na całym świecie. To obnaża tę całą okropną rzecz, którą podtrzymywano przy życiu w prasie.
Eej, no co ty, Dave. Nie możesz zaprzeczyć, że twoje stosunki z pozostałymi zespołami miały posmak napięć i rywalizacji na przestrzeni lat.
Tak jak powiedział Lars, istnieje relacja, jaką mamy i relacja, jaką prasa myśli, że mamy. A dowodem na to jest to, że gdy graliśmy wspólny jam „Am I Evil?” to słyszałem jak głośny był tłum i był równie głośny, kiedy ściskaliśmy się nawzajem, co podczas grania utworu. Przyprawiło mnie to o dreszcze. James i ja mieliśmy możliwość objęcia się na tym światowym podium i pokazaliśmy ludziom, że metal to społeczność o silnych więzach. Nie zostawiamy naszych rannych na polu. Kerry powiedział mi, „Nie wiem już nawet, o co byłem wkurzony.” Co jest istotne to to, że cztery filary metalowej sceny są ze sobą teraz w świetnych stosunkach. To [wielka]szkoda, że nasi politycy nie potrafią się też [tak ze sobą]zgodzić. Doznałem małego odkupienia obserwując, jak to wszystko zatoczyło pełne koło.
Jednak w filmie dokumentalnym Metalliki (SKOM z 2004r.) jest scena, w której ty i Lars rozmawiacie i sprawiasz wrażenie gościa, który nigdy tak do końca nie pogodził się z tym, że został wyrzucony z Metalliki w 1983r.
Uważam, że to całkiem trafne. Obchodzą mnie te rzeczy. Nadal tak jest. Piłem i ćpałem, ale nigdy nie dostałem jakiegokolwiek ostrzeżenia od Larsa i Jamesa nim mnie wylali. Po prostu wsadzili mnie w autobus i wysłali mnie do domu. Ten film był czymś, co oni robili [dla siebie]i nie wiedziałem, o czym jest. Sam miałem za sobą dość terapii, więc nie przeszkadzało mi, by pojawić się w tym kontekście. Wszystko, czego chciałem, to jakiegoś zbliżenia i nawiązania nowych stosunków z tymi gościami. Dokonaliśmy tylu zniszczeń w tej relacji przez narkotyki i alkohol. Ciągle jednak chciałem, żebyśmy byli [z Larsem]przyjaciółmi. Wiem, że siedząc i rozmawiając z nim w końcu poruszylibyśmy część tej sprawy. Chciałem tylko zbliżyć się do tych kolesi, tak byśmy mogli zostawić przeszłość za sobą. Byliśmy dzieciakami, gdy to wszystko się zawaliło. Ale Jamesa nie było tam, gdy Lars i ja rozmawialiśmy. James powiedział mi na koncercie Wielkiej Czwórki, że chciałby móc tam wtedy być i poruszyło mnie to. Pomyślałem, że jest dżentelmenem, byłem z niego bardzo dumny. Teraz to wszystko wygląda fantastycznie. Jestem podekscytowany tą nową relacją, jaką mam z tymi chłopakami.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=53VRr-w7mac
Można odnieść wrażenie, że najlepsze epizody rocka wyrosły na poczuciu współzawodnictwa, ludzie tacy jak Stonesi, Beatlesi, Dylan, the Beach Boys – wszyscy starali się zostawić w tyle innych w latach ’60, albo scena CBGB [Country, Blue Grass i Blues – red.] w latach ’70. W swojej książce piszesz, że po odejściu z Metalliki i sformowaniu Megadeth „byłeś żądny krwi. Chciałem skopać Metallice tyłek”. Czy między tobą a innymi zespołami metalowymi w latach ’80 było poczucie konkurencji, które czyniło muzykę lepszą?
Każdy, kto żyw w końcu odniesie konkurencyjną przewagę [ekonomia: korzyści dla odbiorcy, jakie daje mu produkt w stosunku do produktów konkurencyjnych – red.], jeżeli w ogóle są dumni z tego, co robią. Nie sądzę, by ktokolwiek mógł wyraźnie powiedzieć, że konkurujemy, ponieważ nasz muzyczny styl jest bardzo odmienny. Gdybyśmy wszyscy grali dokładnie to samo, to byłoby co innego. Ale taak, zdecydowanie oglądaliśmy się za siebie i patrzyliśmy, co robią pozostałe zespoły. Byłbym kłamcą, gdybym stwierdził, że było inaczej.