Portal MusikUniverse.mu przeprowadził ostatnio wywiad z mózgiem Megadeth, Davem Mustainem. Muzyk mówił między innymi o statusie Chrisa Adlera w jego zespole oraz o ponownym nagraniu „Killing Is My Business… And Business Is Good!”, czyli debiutu Megadeth, w obecnym składzie. Najciekawsze fragmenty rozmowy tłumaczymy poniżej.
O tym, kto zasiądzie za perkusją w Megadeth, jeśli Chris Adler, grający również w Lamb of God, nie będzie w stanie zagrać koncertu:
Wydaje mi się, że Chris powiedział już, że chce zagrać na wszystkich koncertach, więc właśnie to staramy się zrobić. Jeśli jednak są jakieś występy, na których Chris nie jest w stanie wystąpić, zarekomendował już swojego protegowanego… No, może nie protegowanego, ale kogoś, kogo własnoręcznie wskazał na swoje miejsce. To Tony Laureano (grał z Megadeth m.in. w Pekinie – przyp. red.), który występował z Nile i Dimmu Borgir. To jeden z najlepszej dziesiątki perkusistów grających metal ekstremalny. Więc tak, granie z kimś takim jest ekscytujące. Uważam, że Chris wnosi coś nieco innego od Tony’ego, ale utwory to utwory.
O tym, czy Chris Adler był kiedykolwiek proszony o to, aby opuścić Lamb of God i zająć się grą w Megadeth na pełnym etacie:
To chyba to, czego bym chciał, ale nie chcę wywoływać w gruncie rzeczy żadnych problemów z Lamb of God, bo szanuję ten zespół. To jego kapela. Na razie wszystko działa dobrze. Trzeba się zdać na los. Wiesz, może nadejść moment, kiedy jego zespół zrobi sobie przerwę na jakiś czas, przez co Chris będzie miał więcej czasu na pracę z nami. Dobrą rzeczą w byciu w Megadeth jest też fakt, że nie musimy koncertować cały czas. Mamy szczęście… Dzięki uprzejmości fanów możemy być bardziej wybiórczy jeśli chodzi o wybieranie koncertów, które możemy zagrać, co dla mnie czyni to wszystko wartym zachodu.
Chcesz pracować jak najefektywniej i grywać gdziekolwiek się da, ale chcesz mieć też pewność, że nie będziesz rozrzucany dookoła jak kawałek mięsa. Były w przeszłości trasy, które okazywały się bardzo złe zarówno dla zespołu, jak i fanów, ponieważ… Mam na myśli to, że na samym początku wszystko sprawiało prawdziwą frajdę, ale zdarzały się potem miejsca, w których nie byliśmy dobrze przyjmowani po wydaniu „Risk”, czy gdy graliśmy rzeczy z „The World Needs A Hero”. To były ciężkie czasy – okres w którym grał u nas James MacDonough, czy potem James Lomenzo. Oczywiście nie z ich powodu – to świetni kolesie – ale przez taki czas przechodził wtedy zespół.
O tym, czy istnieje możliwość ponownego nagrania „Killing Is My Business… And Business Is Good!” w obecnym składzie, czyli Mustaine/Ellefson/Loureiro/Adler:
Wiesz, to zabawna sprawa. Czasami kręcę na to głową. Ten materiał… Jeśli siedzielibyśmy razem przy piwie, frytkach czy czymś w tym stylu i gadalibyśmy ze sobą, odpowiedziałbym: „Wiesz, interesujące byłoby usłyszeć, jak te stare kawałki wyglądałby, gdyby nagrać je z Kiko i Chrisem”, ale wtedy ktoś siedzący obok powiedziałby do swojego kumpla: „Tak, właśnie słyszałem, jak Dave Mustaine mówi, że nagra ponownie „Killing Is My Business””. Ale czy właśnie to miałem na myśli?
Jest wiele różnych rzeczy, które są zaangażowane przy takim przedsięwzięciu. Nie wiem więc, czy chciałbym cofać się w czasie i robić takie coś. Jeśli miałbym powracać w przeszłość i nagrywać jakieś stare kawałki, byłby to pewnie całkiem nowe interpretacje naszych największych przebojów, bo myślę, że skupienie się na wielu płytach i pokazanie innych interpretacji naszych najbardziej rozpoznawalnych kawałków zagranych przez nowy skład byłoby bardziej ekscytujące. Nigdy jednak nie wiesz, jak będzie. Może kiedyś to zrobimy.
Jak wygląda to z Waszej perspektywy? Chcielibyście usłyszeć „Killing Is My Business… And Business Is Good!” nagrane w aktualnym składzie Megadeth?
https://www.youtube.com/watch?v=wIGe5LrWzq0
