Basista Megadeth, Dave Ellefson, udzielił wywiadu dla serwisu Loudwire, w którym wspominał zmarłego w maju ubiegłego roku Nicka Menzę. Nick uczestniczył w nagraniach kilku z najważniejszych płyt w dyskografii zespołu, stąd muzycy często wspominają wieloletniego współtowarzysza. Dave, pytany o chwile, które najbardziej zapisały mu się w pamięci, wspomina między innymi historię z czasów prac nad albumem „Youthanasia”:
Mam wiele wspaniałych wspomnień, zespół był wtedy na szczycie swoich możliwości. Wyglądaliśmy tak samo, myśleliśmy tak samo, graliśmy tak samo.
Nick był zawsze tym kolesiem, który słuchając jak gadamy o pieniądzach rzucał coś w stylu „sram pieniędzmi, nie są dla mnie problemem!”. Jedną z zabawniejszych historii jest ta z okresu nagrywania albumu „Youthanasia”. W studiu mieli na ścianach rozwieszone obrazy, Nick interesował się tym tematem. Nigdy nie rozumiałem jego „obrazów”, były nieco zbyt abstrakcyjne, ale wkładał w to dużo serca. Tego dnia powiesił na ścianie swój obraz, dopisując na nim cenę: 100 000$. To cały Nick, absurdalny to granic możliwości. W jakimś sensie to decydowało również o jego jakości za perkusją.
Oczywiście nie brakowało też pamiętnych chwili w czasie grania na scenie. Dave wspomina, jak kiedyś mało nie oberwał frunącym talerzem, którego mocowanie nie wytrzymało silnych uderzeń Nicka:
Kiedyś prawie zabił mnie na scenie. Nick używał podwieszanych talerzy, mocowanych chyba na śrubie. Na którymś koncercie stoję przed perkusją, gramy jak zawsze dosyć głośno i nagle obok mnie przeleciał talerz. To solidny kawał metalu, rąbnął potężnie o scenę. Zastanawiam się: „co to do cholery było?”. Odwracam się a Nick, zupełnie niewzruszony, gra dalej, jakby nic się nie stało.
