Jedni nie chcą w to uwierzyć, a drudzy węszą jakiś podstęp. Jednak jeśli wierzyć panom ze Slayera, nadchodząca światowa trasa będzie ich ostatnią w historii. Lider Cradle of Filth uważa jednak, że Amerykanie podążą drogą m.in. Scorpions i Ozzy’ego Osbourne’a.
Jakoś w to nie wierzę. Czuję, że to podobna zagrywka jak „ostatnia” trasa Ozzy’ego z 1992. Tak samo zrobili Scorpions i Accept.
Zobaczymy. Jeśli pojawią się duże pieniądze, to nagle wiele osób wraca z emerytury. Może to kolejny sposób na poprawę sprzedaży biletów.
Mam nadzieję, że to nie będzie ich ostatnia trasa. Nie ukrywam, że by mnie to zasmuciło. Myślę, że chłopaki ze Slayera mają teraz podobne myśli jak Danzig. Czy muszę to robić? Czy czuję się z tym w porządku?
Prawdopodobnie pogodzili się z myślą o emeryturze. Zostali dobrze opłaceni za te koncerty, więc nic złego się im nie stanie.
