Jakiś czas temu byliśmy świadkami niezwykłego wydarzenia, jakim był reunion klasycznego składu grupy. No właśnie, nie jest to jednak do końca ten klasyczny skład. Brakuje bowiem perkusisty – Stevena Adlera – z którym było pewne zamieszanie, oraz gitarzysty – Stradlina. Dla wielu fanów jest niezrozumiałe i nie do pomyślenia, że jedna z kluczowych postaci w zespole nie znalazła się w nim podczas wielkiego powrotu po latach. Były menadżer Guns N’ Roses – Alan Niven – został ostatnio zapytany przez Mitcha Lafona, dlaczego uważa, że gitarzysta jest sercem bandu. Odpowiedział:
Wnosił do zespołu naturalność i prostotę. Jeśli Guns N’ Roses byłoby chłodem, to Izzy byłby freonem. Uwielbiam u niego to, że ma w sobie taką niefrasobliwość, która tworzy synkopę w rytmie jego grania. Jego teksty były niepodważalne. I dla mnie był całkowicie szczery jako rockman.
Mimo to w dalszej części wypowiedzi Niven wyraża ogromny podziw dla świetnej formy Axla oraz Slasha i komplementuje występy grupy. Jest zszokowany pracą, jaką wykonał wokalista i jego kondycją, jaką prezentuje w takim wieku.
