21 listopadła upadła Astraeus – linia lotnicza, w której pilotem Boeinga 757 był Bruce Dickinson. Tak się złożyło, że frontman Iron Maiden był kapitanem jej ostatniego lotu. W efekcie tego newsa pojawiły się ignoranckie nagłówki, że będzie musiał teraz szukać nowej pracy, co Bruce skomentował:
„Bawi mnie, że co mniej poinformowani zdają się ukazywać mnie, jako kogoś muszącego teraz żebrać na ulicach w wyniku zamknięcia Astraeus. Co bardziej wnikliwe osoby z mojego kręgu zdają sobie sprawę, że w moim świecie dzieje się troszeczkę więcej.”
I rzeczywiście. Bruce dalej zdradza plany na przyszłość:
1) Na poważnie ma zamiar wskrzesić Astraeus, lub stworzyć nowy biznes, który da zatrudnienie osobom, które straciły tam pracę. Uważa, że był to najlepszy przewoźnik w branży, lecz zrujnował go – nieobecny już siłą rzeczy – model biznesowy narzucony przez islandzkich właścicieli. Nie widzi problemu na przejęcie i sukces przy prowadzeniu tego jak trzeba.
2) Jest zaangażowany w inny projekt, który ma stworzyć 1500 nowych miejsc pracy (w tej samej branży) w południowej Walii.
3) Pracuje ciężko nad rozwojem firmy szkolącej pilotów – Real World Aviation. Jak mówi, mimo trudnej sytuacji ekonomicznej, ciągle brakuje wykwalifikowanych pilotów (czyt. są dla nich miejsca pracy).
Zapowiada, że nie trzeba będzie długo czekać, aż ponownie usiądzie za sterami – jeśli już nie samolotu, to przynajmniej linii lotniczej.
