Wokalista legendarnych hard rockowców z AC/DC, Brian Johnson, udzielił niedawno wywiadu dla brytyjskiego The Telegraph. Muzyk mówił, że zmiana na miejscu gitarzysty, która ma miejsce podczas aktualnej trasy koncertowej zespołu, była pomysłem samego Malcolma Younga, który z powodu demencji nie jest już zdolny do grania ani pisania materiału.
To wszystko dodało nam impetu, aby zrobić to dla niego, bo wiesz, zanim jeszcze demencja dopadła go na dobre, Malcolm powiedział: „Po prostu idźcie i twórzcie muzykę chłopaki, zróbcie to dla mnie jeszcze ten jeden raz”. Nie chcę być sentymentalny w tej kwestii, bo nie jestem takim typem faceta. Ale to właśnie robimy.
Brian przyznał również, że problemy zdrowotne starszego z braci Young zmusiły go do zastanowienia się nad własną formą i dały do zrozumienia, że pewnego dnia nadejdzie dzień, w którym i on nie będzie już w stanie więcej występować:
Na tym etapie mojego życia, biorę gazetę, czytam ją i mówię: „O mój Boże.” Gdy przeczytałem o Joe Cockerze (bardzo popularnym, angielskim muzyku, który zmarł w zeszłym roku – przyp. red.), pomyślałem: „Przecież to niemożliwe. On nie może być martwy. Miał zaledwie 70 lat.”
Zmierzam jednak do tego, że jestem świadomy faktu, że nie będę wiecznie żył, ale chyba nie boję się śmierci. Nie wierzę w nic, więc nie boję się przez to tego, co wydarzy się, gdy odejdę z tego świata.
Pod koniec 2014 roku została wydana 16. studyjna płyta AC/DC, ,,Rock Or Bust”, nagrana już z nowym gitarzystą rytmicznym, Steviem Youngiem, bratankiem Malcolma.
