Bill Ward, oryginalny perkusista Black Sabbath, który ostatecznie nie pojawił się w składzie reaktywowanej kapeli, wciąż ma żal do swoich kolegów, że nie pozwolili mu ze sobą grać. Bill wydał na facebooku kolejne oświadczenie w odpowiedzi na „smutek” Ozzy’ego, że ten nie był zdolny do wzięcia udziału w nagrywaniu płyty „13” oraz wymagającym tournee:
Odpowiedź na smutek Ozzy’ego ze względu na nieobecność Billa
Ozzy nie kontaktował się ze mną od 26/27 stycznia 2012 roku, kiedy zadzwonił, by dowiedzieć się kiedy przybędę do Anglii na próby do albumu „13”. Od tej rozmowy nigdy później się ze mną nie kontaktował, a ja z nim.
Ozzy mówi, że jest smutny, że Bill nie dał rady. Ozzy musi spojrzeć na tych, którzy powstrzymali mnie od dawania rady. Kontrakt był niemożliwy do podpisania; retoryka grupy w 2012, 2013 i później polegała na znalezieniu winnego, potępiająca i pełna nieszczerych insynuacji do mojej osoby, włączając w to moje tak zwane problemy zdrowotne. Gdybym podpisał kontrakt, podejrzewam, że nie byłbym określony jako człowiek o słabym zdrowiu i nie byłoby innych osądów.
W ramach przypomnienia, we wrześniu 2015 zapytaliśmy agentów Sabbath, czy byłaby szansa na ponowne granie z zespołem. Odpowiedzieli „nie.” Ciężko przez to przejść, gdy słyszysz „nie.”
Kocham wszystkich fanów Sabbath na całym świecie i spekulowanie czy wystąpię na koncertach w Birmingham łamie mi serce i jest złośliwe. Myślę, że fani Sabbath, którzy kochali oryginalną grupę przeszli już wiele, jeżeli chodzi o rozczarowanie i smutek. Dla mnie, wystąpienie jedynie na koncertach w Birmingham byłoby dyskryminowaniem i faworyzowaniem tych fanów od innych. Nie mógłbym tego zrobić. To było wystarczająco smutne, nie móc nagrać płyty i koncertować i będzie to smutne nie zagrać dla fanów w Birmingham. Proszę, wiedzcie, że ta sytuacja nie jest z mojego powodu. To nie jest to, czego chciałem i co wybrałem. Gdyby ktokolwiek z was miał podpisać kontrakt, który by podważał i umniejszał waszą rolę, myślę, że większość z was z honorem i szacunkiem do siebie również by odeszła. Moja nieobecność na obecnych koncertach i na przyszłych w Birmingham pokazuje niezaprzeczalnie nieszczęśliwe wypadki, których moi oskarżyciele nie zniosą. To nazywa się egoizm i skupienie na sobie; nieszczerość i nielojalność. To są sprawcy końca oryginalnego składu Black Sabbath
–Bill
Black Sabbath swoje ostatnie koncerty zagrają 2 i 4 lutego w swoim rodzinnym Birmingham. Po ich ogłoszeniu pojawiło się wiele spekulacji, czy trzej pozostali członkowie zaproszą na nie Billa Warda, jednak jak widać odrzuca on taką możliwość. Wygląda więc na to, że Black Sabbath zakończą karierę z Tommym Clufetosem za perkusją.

