W przyspieszonym tempie wykruszają się członkowie australijskich gigantów – AC/DC. W 2014 roku z zespołu odszedł Malcolm Young ze względu na pogłębiającą się demencję. W tym samym roku perkusista Phil Rudd został oskarżony o posiadanie narkotyków i grożenie śmiercią, co także poskutkowało usunięciem go z grupy. W końcu, w 2016 roku, gruchnęła wieść, że wokalistę Briana Johnsona mającego problemy ze słuchem zastąpi Axl Rose z Guns N’ Roses. Taka sytuacja jak widać nie odpowiada już basiście Cliffowi Williamsowi:
Tym zajmowałem się przez ostatnie 40 lat, ale po tej trasie wycofuję się z koncertowania i nagrywania. Strata Malcolma, sytuacja z Philem i teraz z Brianem, to wszystko zmieniło. Czuję, że to dobra decyzja.
Amerykańska część trasy AC/DC rozpocznie się 27 sierpnia i potrwa do 20 września. Wygląda więc na to, że koncert w Filadelfii może być ostatnim koncertem grupy, chyba że jedyny oryginalny członek – Angus – zdecyduje się zastąpić Cliffa innym basistą.
Doprawdy dziwne oświadczenie, bo dopiero wczoraj zespół na swoim kanale YouTube opublikował film, w którym Cliff wypowiada się, że nie wyobraża sobie żadnej innej roboty w życiu:
