Olavi Mikkonen (Amon Amarth): “Wciąż kochamy to co robimy”

0

Amon Amarth to jedna z najbardziej popularnych kapel death metalowych. Przez lata udało im się zgromadzić wierną rzeszę fanów, niecierpliwie wyczekujących nowych albumów i tras koncertowych. W następnym miesiącu wydany zostanie nowy album “Jomsvikings”, ruszy również trasa koncertowa. W tym nastroju oczekiwania udało mi się porozmawiać z ich gitarzystą, Olavim Mikkonenem.

12573717_1108386179195146_4377506944385620815_n

Na samym początku chciałbym Cię spytać, jak się masz? Niedługo ruszacie w trasę, na dniach wychodzi nowy album, co pozwala zgadywać, że jesteście bardzo zajęci. Powiedz mi, jak idą przygotowania do trasy.

Mam się bardzo dobrze, obecnie robimy próby przed trasą. Zaczął się dla nas dość ekscytujący czas – prace nad albumem skończyliśmy w listopadzie, więc musieliśmy dług czekać, by usłyszeć pierwsze opinie fanów. Wiesz, im bliżej do czasu wydania nowego krążka, tym bardziej jesteś podekscytowanym tym, jak Twoi fani na niego zareagują. Nie mogę się doczekać, aż ruszymy w trasę i będę mógł zagrać nowe kawałki!

Szczerze mówiąc, wasz nowy album jest swoistym przełomem w waszej historii, jest to bowiem pierwszy stricte koncepcyjny album. Chciałbym Cię spytać, co sądzisz o waszym nowym nagraniu, czy jesteś zadowolony z efektów waszej pracy, oraz jak ten album wyróżnia się w tle waszych poprzednich nagrań?

To fantastyczny krążek! Wiesz, trudno byłoby nagrać i wydać coś, co Ci się nie podoba, więc oczywistym jest że myślę o nim w samych superlatywach. Nie różni się on od poprzednich albumów w jakiś szczególny sposób. Fakt, spróbowaliśmy odrobinę innego podejścia, kładąc nieco większy nacisk na stronę heavy metalową, ale w całokształcie jest to typowa płyta dla Amon Amarth. Masz rację, jest to nasz pierwszy album koncepcyjny. Zmieniło to nasze podejście w kompozycji, czuliśmy się jakbyśmy pisali muzykę pod film. Staraliśmy się uczynić nasze utwory najbardziej spektakularnymi jak się dało, i wydaje mi się, że będzie to nasz najbardziej epicki album.

Zapowiedzią nowego albumu było video do utworu “First Kill”, które niedawno trafiło na waszą stronę. Jak dobrze kojarzę, część klipu nagraliście w Polsce, współpracując z Darkiem Szermanowiczem. Nie jest to pierwszy raz jak kręcicie w naszym kraju. Powiedz jak udała się współpraca z Darkiem, oraz jak się kręciło w Polsce.

Owszem, pracowaliśmy z Darkiem już wcześniej, przy klipach do “Guardians of Asgaard” oraz “Twilight of the Thunder God”. Praca z Darkiem jest bardzo przyjemna – jest profesjonalistą, czyniąc współpracę z nim bardzo prostą . Naszą część teledysku nakręciliśmy w Niemczech, zaś scenę bitwy nagraliśmy w Warszawie. Co mogę więcej powiedzieć? Lubię nagrywać z Darkiem, jest bardzo wyluzowany oraz kręci świetne teledyski. Niedługo będziemy kręcić z nim kolejny.

Do jakiego utworu?

“At Dawn‘s First Light”

Wracając do albumy – wiem, że na poprzednich nagraniach często mieliście gości, daleko nie szukając-  gościnny wokal Larsa-Görana Petrova z Entombed w kawałku “Guardians of Asgaard”. Czy możemy spodziewać się takiej niespodzianki na nowym krążku?

Tak, “A Dream That Cannot Be” jest śpiewany w duecie przez naszego wokalistę Johanna oraz Doro Pesch.

Zostawiając tematykę nowej płyty, chciałbym się bardziej skupić na przeszłości. Jesteś jednym z trzech członków założycielskich waszej kapeli. Co mógłbyś nam powiedzieć o tym jak się zmieniliście, jak przez te 24 lata Amon Amarth się zmienił?

Zaczęliśmy jako kapela dla zabawy, by móc grać to co lubimy, i szczęśliwie załapać się na kilka koncertów. Nic wielkiego. A teraz, dwadzieścia cztery lata później, jesteśmy jedną z najbardziej rozpoznawalnych kapel na ekstremalnej scenie metalowej. To była i nadal jest fantastyczna przygoda! Na pewno staliśmy się lepszymi muzykami, ale czy coś poza tym? Nie sądzę. Wciąż kochamy to co robimy, granie naszej muzyki, trasy, spotkania z fanami. Nadal jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Z mojej perspektywy, w każdym z nas siedzi nadal ten dzieciak z początku naszej podróży muzycznej, którego nie ma tylko wtedy, gdy spoglądam w lustro.

W zeszłym roku zakończyliście współpracę z perkusistą Frederikiem Anderssonem, z którym graliście razem 17 lat. Na potrzeby nowego albumu za garami siadł Tobias Gustafsson. Rozważacie przyjęcie go do kapeli na stałe, czy też macie jakieś inne pomysły?

Szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia. Wiem, że Tobias nie zagra z nami w nadchodzących koncertach. Jest jeszcze jeden perkusista z którym się próbujemy. Wiesz, gdy masz tak zgraną kapelę, która zna się od lat, trudno jest znaleźć kogoś, kto się wpasuje. Postanowiliśmy, że nie będziemy przyśpieszać tej decyzji.

Wasze ostatnie albumy wyróżniają niezwykle starannie wykonane okładki. Kto jest za nie odpowiedzialny i jak wygląda wasza współpraca z nim?

Od wydania “The Crusher” współpracujemy z Tomem Thielem. Zawsze wymyślamy co ma być na naszych okładkach, robimy wstępne szkice, opracowujemy pomysły. Komunikacja w nasze kapeli jest naprawdę dobra, również w kwestii okładek. Po opracowaniu pomysłu wysyłamy go do Toma, który dokańcza projekt.

Przeglądając daty w nadchodzącej trasie, nie znalazłem tam Polski. Zamierzacie odwiedzić nasz kraj w ramach promocji nowego albumu?

Widzisz, to co jest na stronie są to przede wszystkim festiwale. Główną trasę planujemy na przełom listopada i grudnia, więc oczywiście, odwiedzimy Polskę! Wydaje mi się że mamy u was trzy czy cztery koncerty.

Ze sposobu w jaki to powiedziałeś można wywnioskować, że macie dobre wspomnienia z koncertowaniem w naszym kraju. Masz jakieś jedno, szczególne wspomnienie związane z Polską?

Tak! Pamiętam jeden z naszych pierwszy koncertów, to było na festiwalu w Katowicach, zwało się to Metal…

Metalmania!

O, to! Fantastyczny festiwal, jeden z najlepszych festiwali w jakich braliśmy udział. Pamiętam jeszcze jedno. Gdy kręciliśmy wideo do “Guardians of Asgaard”, miało to miejsce w takiej dużej jaskini. Niedaleko tej jaskini znajdowała się restauracja w której czekaliśmy na ekipę. Czas się mocno dłużył, więc piliśmy dużo, duuużo piwa. Gdy w końcu nas zawołali na zdjęcia, byliśmy nieziemsko pijani (śmiech)

Dziękuję Ci bardzo za poświęcony czas i wywiad! Mam nadzieję, że zarówno trasa jak i nowa płyta będą wielkim sukcesem!

Najnowsza płyta Amon Amarth pod tytułem “Jomsvikings” ukaże się 25 marca. Więcej informacji o niej możecie znaleźć tutaj.

Udostępnij to

O autorze

Avatar

Wrocławianin, rocznik 92. Muzyką zainteresował się grzebiąc w kasetach ojca, zasłuchując się w Tangerine Dream i Kraftwerk. Z wykształcenia geolog. Fan muzyki atmosferycznej, poetycznej, nawet w najbardziej melancholijnej odsłonie. Wierny fan Avantasii i Stevena Wilsona.