Drugiego dnia Off Festivalu, przed koncertem jednej z zagranicznych gwiazd, czyli The Dillinger Escape Plan, spotkałem się z trzema muzykami zespołu. Na rozmowę stawili się mózg zespołu Ben Weinman, nieobliczalny wokalista Greg Puciato oraz nowy gitarzysta, który dołączył do grupy parę tygodni temu – Kevin Antreassian. Kevin pozostawał w cieniu swoich kolegów, którzy chętnie podejmowali różne tematy. Kto myślał, że Kirk Hammett to główny autor repertuaru Metalliki, ile powstaje jeden riff, co sądzą o konserwatystach i czyj brat wyszedł za mąż – o tym przeczytacie poniżej.

Właśnie skończyliście trasę po Ameryce, teraz jesteście w Europie, następnie zmierzacie do Australii. Co jest dla was najbardziej ekscytujące w byciu w trasie? Lubicie swoją ciężką pracę?
Greg: Co jest najbardziej ekscytujące? Granie koncertów! Nie mieszkamy blisko siebie, więc jak dla mnie – kocham grać koncerty. Cała otoczka nie jest dla mnie już tak interesująca jak kiedyś. Nawet nie obchodzi mnie, gdzie gram. Nie widzę się z tymi facetami za często bo mieszkamy w innych stanach. Więc to wspaniałe, że pomiędzy koncertami mogę spędzać tak wiele czasu z przyjaciółmi, których znam od długiego czasu.
Jak przygotowujecie się do trasy – jak długo zajmuje wam zebranie się razem i…
Greg: Och, nigdy nie zapomnimy, jak się gra te piosenki. Jesteśmy w momencie, gdy wychodzą nam całkiem łatwo. Robimy parę podejść i jesteśmy gotowi.
Co do nowego materiału – jak wymieniacie swoje pomysły, skoro mieszkacie w różnych stanach? Mailem?
Ben: Tak, Dropbox i tego typu rzeczy.
Greg: Ben i nasz perkusista Billy grają dużo razem i wychodzą z nową muzyką. Ja nie lubię pisać dopóki materiał nie jest zaawansowany i nie jesteśmy blisko do nagrywania. Wtedy mogę usłyszeć muzykę, która już się w dużym stopniu nie zmieni i nie myśleć zbyt długo nad moimi pomysłami. Jeżeli chcesz śpiewać o czymś, co jest dla ciebie ważne w tej chwili nie chcesz pisać tekstu, a później czekać rok z nagrywaniem, bo to zamienia się w mękę. Ulatuje duch. Więc jeżeli ciągle jesteś w tym samym miejscu – coś jest nie tak. Gdy piszesz piosenkę i rok później ją śpiewasz i ciągle znaczy dla ciebie to samo, to coś jest nie tak – nie powinna już być dla ciebie taka ważna. Lubię wchodzić na dalszym etapie procesu i bliżej nagrywania.
W takim razie jak długo będziemy musieli poczekać na wasz nowy album? Rok temu ukazała się jedna wasza piosenka, prawda?
Ben: To ciekawe, bo ci kolesie pytają mnie o to samo. Jak powiedział Greg, to ewoluuje podczas pracy. Chcę grać mu materiał, ale wiem, że będę musiał zaczekać dopóki nie będzie gotowy. Jeszcze dużo może się zmienić.
Nie wysyła ci maili „No dalej, przyślij mi coś!”?
Ben: Tak, czasem myśli że nie mam żadnych piosenek a ja nagle wysyłam mu 5 nowych, a on na to „co?!”.
Greg: Już mnie to nie obchodzi. W przeszłości dopytywałem „gdzie są piosenki, gdzie są piosenki?”, a teraz mam to gdzieś. Może to zająć 5 lat – trudno. On będzie się martwił, gdy mi je wyśle, a ja 5 lat będę pisał wokale… Nie, tylko żartuję.
Ben: Nie miałbym z tym problemu, gdyby zajmowało ci to 5 lat, tylko żebyś zaczynał w tym samym momencie, kiedy ja (śmiech). To znaczy, rzeczy które robimy potrzebują dużo czasu – są piosenki, które powstają w jeden wieczór, a są riffy, które zajmują 3 tygodnie – dosłownie jeden 30 sekundowy fragment muzyki. Nie ma jednego sposobu, w jaki tworzymy, ale spędzamy nad tym dużo czasu. Nie mamy żadnej tradycyjnej formuły. Ponieważ nasza muzyka jest kombinacją agresji, zdolności, ekstremalnej dynamiki i emocji, nie możesz z nią walczyć. Musisz ją najpierw poczuć. Nie wydamy czegoś, czego nie umiemy sobie zobrazować grając na żywo i nie czując tego. Inne zespoły korzystają dziś z komputera tworząc riffy i inne rzeczy. Jeżeli nie potrafimy sobie wyobrazić nas grających i czujących emocje, nie używamy tego. Ale z reguły tworzenie albumu zajmuje nam do 3 lat – uważam, że większa częstotliwość to przesycanie rynku materiałem.
Czy lubisz pracować szybko nad piosenką, gdy już macie pomysł? Gdy zbierzesz pomysły wysyłasz je do chłopaków, by otrzymać ich opinie, czy masz piosenki, które czekają na lepsze czasy lub lepsze pomysły?
Ben: Tak jak powiedziałem – pracuję właściwie ja z bębniarzem. Zbieramy się na 3 dni i po prostu gramy. Czasem po godzinie nie mamy nic i wtedy idziemy coś zjeść, a czasem mamy tonę materiału. Staramy się mieć opracowany pomysł zanim inni się w nim zanurzą tak, by nie tracili czasu na coś, co jeszcze może się zmienić. Bo ten materiał trudno rozgryźć i go zrozumieć. Więc nie chcemy by ludzie szli w złym kierunku, wiesz co mam na myśli.
Nie tak dawno Kirk Hammett zarekomendował waszą piosenkę 'Farewell, Mona Lisa’ na swoim twitterze. Metallica to wielki zespół i myślę, że dla was też jest inspiracją. Jak się czujecie słysząc takie opinie z ust waszych idoli?
Ben: O tak, zdecydowanie, to ulubiony zespół Grega.
Greg: To coś, co gdybym powiedział sobie mającemu 9 lat rozwaliłoby mi głowę. Kirk Hammett był powodem, dla którego… Zanim zacząłem śpiewać grałem na gitarze, a zacząłem śpiewać bo nie wychodziło mi granie i śpiewanie jednocześnie. Moi przyjaciele mówili „jest dobrze, jesteś w tym dobry, powinieneś robić to dalej.” Ale Kirk Hammett był facetem, od którego dla mnie się wszystko zaczęło. Kiedy jesteś dzieciakiem nie znasz różnicy pomiędzy gitarą rytmiczną, a prowadzącą i kto pisze piosenki. Myślałem, że on był jedynym gitarzystą w Metallice, więc myślałem, że jest też głównym autorem piosenek. Później się dowiedziałem, że to James Hetfield. Ale jako dziecko mówiłem „kurde, stary, co za kozak.” Był powodem, dla którego zacząłem grać muzykę. To naprawdę fajne – dziwne, pełne koło. Dostajesz od życia to, co w nie wkładasz. 9-latka obchodziło tylko jedno – granie muzyki. Więc fajnie otrzymać odpowiedź od kogoś, kto wszystko to zapoczątkował.
Po legalizacji małżeństw homoseksualnych w Stanach wypuściliście kolorowe koszulki przeciwko homofobii i przekazaliście pieniądze dla organizacji Trevor Project. Jaki był odzew wśród fanów i słuchaczy – byli z wami, czy raczej przeciw?
Ben: Bardziej za. Szczerze, był bardzo mały negatywny oddźwięk, co jest wspaniałe, bo metalowa wspólnota i wspólnota ciężkiej muzyki nie jest aż tak liberalna w tych sprawach. Więc jesteśmy dumni z naszych fanów, że byli tak wyrozumiali. Zagraliśmy koncert w Nowym Jorku i przed rozpoczęciem połowa ludzi miała te koszulki. To było ciekawe – nieczęsto widzisz metali w kolorowych, barwionych koszulkach.
Greg: Tak, to był naprawdę moment dumy.
Ben: I jest to bliska dla nas sprawa, bo matka naszego basisty wyszła z ukrycia i przez większość jego życia jest po ślubie z kobietą, a brat Kevina właśnie wyszedł za mężczyznę.
W Polsce ludzie ciągle mają z tym problem.
Greg: To pojebane, jest 2015 rok.
Ben: Wczoraj dyskutowałem z innym zespołem na ten temat i tego nie rozumieli, a ja jestem zdania, że kogo to obchodzi.
Mamy teraz nowego prezydenta i jest bardzo konserwatywny. Partia konserwatywna, która również jest przeciw temu uważa jego wygraną za swoje zwycięstwo.
Ben: Dla mnie ograniczenie swobody seksualnej w tych różnych środowiskach oznacza, że ludzie są sobie oddani, mogą adoptować dzieci, które nie mają rodzin i rodziców, wiele wnoszą do społeczeństwa, płacą podatki. Dlaczego ktoś miałby mieć coś przeciwko? Czyja to sprawa co ktoś robi za zamkniętymi drzwiami?
Tak, zgadzam się.
Ben: I to rozumiem.
Mam czas na ostatnie pytanie, być może trudne, ale co myślicie o dzisiejszej kondycji rynku muzycznego i wynalazkach takich jak Spotify? Czy ciągle macie motywację, żeby robić swoje, pomimo, że teraz wszystko jest za darmo?
Ben: Nigdy nie żyliśmy ze sprzedaży płyt. Zawsze chodziło nam o granie, koszulki i posiadanie ścisłej bazy fanów, która jest bardzo oddana temu, co robimy. Im więcej do odkrycia – tym naszym zdaniem lepiej, myślę, że Greg się tu zgodzi. Nie wiem, czy mniej ludzi kupuje nasze płyty ze względu na dostęp do tej ilości muzyki, która jest teraz, gdy mogą być zainspirowani muzyką z całego świata. Powiedziałbym, że nie ilość jest tutaj, problemem a brak kontroli jakości. To główna sprawa, jeżeli chodzi o ogólnodostępność i dlatego praca jest cięższa.
W przeszłości były duże wytwórnie płytowe, które pilnowały jakości. Wyszukiwali talenty, a teraz wszystko dzieje się domowym sposobem. Jest duże pomieszanie i ciężko znaleźć naprawdę dobry zespół godny uwagi.
Ben: Myślę, że dla ludzi ważne powinno być wspieranie organizacji, które pilnują dobrego materiału, jak wytwórnie płytowe, strony internetowe, które starają się zaprezentować wybraną muzykę w ekskluzywny sposób. Myślę, że powinny istnieć kluby tylko dla członków, gdzie musisz zdobyć szacunek i żeby każdy chciałby być jego częścią. W rzeczywistości ten „nowy szef”, jak go nazywają, czyli portale internetowe, facebooki i inne żyją dzięki cudzej treści i są gorsze od wytwórni płytowych, bo nie dają nic w zamian artyście. Są po prostu pustą stroną internetową i oczekują, że wszystko będzie za darmo. A ja myślę, że problemem jest to, że one zarabiają miliardy dolarów, a nic z tego albo bardzo małą część przekazują wykonawcom. Rzeczy jak Spotify rzucają jednak nowe światło na muzykę. Myślę, że przyszłością streamingu jest oryginalny sposób wypuszczania muzyki. Apple już robi coś takiego. To przyszłość – Netflix, HBO – to wspaniały program. Za jedną cenę dostajesz wszystkie programy świata i autorską treść. Więc myślę, że taka jest przyszłość – płacenie jednej ceny i dostęp do wszystkiego.
Dziękuję, to była przyjemność z wami porozmawiać i życzę wam wspaniałego koncertu dziś wieczorem i dobrej zabawy.
Greg i Ben: Dzięki, stary!

