Satyricon to black metalowa legenda, która swoimi pierwszymi albumami trafiła do kanonu pionierów norweskiej sceny ekstremalnej, a potem podzieliła swoich fanów, zaczynając wydawać eksperymentalne albumy, które nieco odbiegały od korzeni zespołu. Pomimo tego, dwuosobowa grupa z Oslo wciąż zaskakuje, współpracując z nietypowymi artystami, łączy swoje ciężkie, blackowe brzmienie z innowacjami i cieszy się wielkim gronem wyznawców, grając w roli gwiazdy na największych europejskich festiwalach. O potędze kapeli świadczy też świetny, bardzo dobrze przyjęty koncert w Warszawie, który odbył się pod koniec kwietnia.
Członków Satyricon nie trzeba chyba nikomu przedstawiać – z jednej strony mamy Satyra, czyli Sigurda Wongravena, charyzmatycznego frontmana i gitarzystę grupy. Z drugiej z kolei, nieco bardziej powściągliwy i mroczny, jawi się Kjetil-Vidar Haraldstad, szerzej znany jako Frost. Właśnie z perkusistą grupy mieliśmy okazję przeprowadzić jakiś czas temu wywiad i chcemy się z Wami podzielić tym, co usłyszeliśmy. Zapraszamy do lektury.
DeathMagnetic.pl: W latach 90′ Satyricon współtworzył black metalową scenę w Norwegii. Podczas zakładania zespołu Satyr nie miał nawet 18 lat, a ty dołączając byłeś w okolicach 20-stki. Czy ta cała nienawiść do religii, która towarzyszyła (i wciąż towarzyszy) black metalowej scenie była jedynie częścią waszego wizerunku, czy też naprawdę czuliście do niej nienawiść i odrazę?
Frost: Zinstytucjonalizowana religia reprezentuje najgorsze i najbardziej zwyrodniałe oblicze człowieka i powinno się trzymać z daleka od tej plagi. To nie do wiary (sic), że może być ona tolerowana przez nowoczesne społeczeństwo.
Pete Sandoval, były perkusista Morbid Angel, mówił w niedawnym wywiadzie o swoich nawróceniu i głębokiej wierze w Boga. Co o tym myślisz? Czy często zdarza się, aby ktoś grający taki gatunek muzyczny zmieniał swoje przekonania aż tak radykalnie?
Nie, to rzadkość. Wydaje mi się, że Pete był w bardzo złym miejscu i odczuł, że musi się zdystansować od swojego stylu życia, który go wyniszczał. Mam przeczucie, że został on podstępnie wciągnięty przez część swojego otoczenia w nowo odkrytą przez niego wiarę. Nie mogę jednak stwierdzić tego na sto procent. Może kiedyś Pete zda sobie sprawę, że cała ta wiara to głupi żart i mistyfikacja…
Z tego co mi wiadomo, od kiedy Nocturno Culto odszedł z zespołu, Satyricon pozostaje dwuosobową grupą. Czy nie odczuwacie jakiegoś braku z tego powodu? Rozumiem, że to czyni na pewno niektóre rzeczy prostszymi i zmniejsza ilość konfliktów w kapeli, ale czy są jakieś minusy takiego stanu rzeczy?
Satyr i ja musimy mieć pełną kontrolę nad twórczością Satyricon, to esencja tego, jak funkcjonujemy. Dajemy sobie rady całkiem nieźle w tym modelu, który mamy już od wielu lat, czyli zespole dwu-osobowym, który otaczamy jest przez większą lub mniejszą ilość muzyków koncertowych.
Czy w przyszłości możemy się spodziewać jakichś nowe twarze w Satyricon?
Rdzeń zespołu pozostanie niezmienny, ale zacieśniliśmy relacje z naszymi koncertowymi muzykami i może to iść dalej. Zaczęliśmy właśnie prace nad albumem z coverami i na niektórych próbach do tego krążka mamy pięć lub nawet sześć ludzi, którzy grają razem.
Jak radzi sobie metalowa scena w Norwegii? W Polsce mainstreamowe media unikają grania ciężkiej muzyki w radiu, podczas gdy często mówi się, że w Norwegii to nic nadzwyczajnego. Przeczytałem gdzieś nawet, że ,Fuel for Hatred’ z waszego 5. albumu był radiowym hitem!
,Fuel for Hatred’ był grany w radiu, ale nie stał się chyba jakimś wielkim hitem. Za to ,K.I.N.G.’ radził sobie w gruncie rzeczy bardzo dobrze. Satyricon jest zdecydowanie szeroko rozpoznawaną kapelą w Norwegii, jednak metal wciąż jest u nas raczej marginesowym gatunkiem muzycznym.
Wasz ostatni album ukazał się w 2013 roku. Co teraz? Satyricon dał się poznać jako zespół, który nie kopiuje swoich wcześniejszych pomysłów, a stara się cały czas osiągać nowe rzeczy. Pracujecie aktualnie nad czymś nowym?
Tak, jesteśmy obecnie w twórczym trybie, pracujemy nad dwoma wydawnictwami – albumem z coverami oraz nową płytą studyjną. Spotykamy się w sali prób kilka razy w każdym tygodniu i długo jammujemy. Stworzyliśmy do tej pory wiele świetnego i jednocześnie bardzo różnorodnego materiału. Jest on bardzo energiczny, dynamiczny i potężny. Przyszłość pod względem muzycznym zapowiada się obiecująco i ekscytująco.
W jednym z wywiadów stwierdziłeś, że jeśli chcesz eksplorować jakiś pomysł, to nie wahasz się, czy rozwijać go na więcej niż jednym albumie. Wspomniałeś, że na trzech albumach studyjnych poprzedzających ,,Satyricon” (,,Volcano”, ,,Now, Diabolica” i ,,The Age Of Nero”) chcieliście pobawić się bardziej ze strukturą i formą utworów.
Podczas tworzenia ,,Satyricon” zdałem sobie sprawę, że wiele drzwi zostało otwartych. Odkryliśmy, że dynamika może być integralną i dobrze działającą częścią naszego muzycznego świata. Obecnie mamy uczucie, że włóczymy się po tych wszystkich nowych pokojach, które są dla nas dostępne – jest przed nami wiele muzycznych poszukiwań, co może oznaczać „głębsze kopanie”.
Satyricon pracował i występował z wieloma różnymi muzykami. Nie wszyscy z nich są kojarzeni z black metalową sceną, tak jak na przykład Sivert Høyem, artysta rockowy, który zaśpiewał na waszym ostatnim albumie. Jak doszło do tej współpracy? Czy planujecie w przyszłości połączyć siły z innymi, nie-black metalowymi muzykami?
Sposób śpiewania Siverta bardzo dobrze komponuje się z naszym mrocznym i intensywnym muzycznym światem. Zdaliśmy sobie sprawę o potencjale tej kooperacji i w ten sposób do niej doszło. Zarówno Sivert, jak i my jesteśmy zadowoleni z rezultatu i prawdopodobnie zrobimy coś jeszcze razem w przyszłości. Jeśli zaś chodzi o inne projekty, to szukamy interesujących i pasujących wokalistów na wspominany cover album, który nagramy w tym roku. Mamy na tę chwilę kilku kandydatów, ale wszystko wciąż jest jeszcze w ruchu. Musimy więc poczekać i zobaczyć, co z tego wyjdzie!
Słyszeliśmy niedawno informację o tym, że Immortal zdecydował się zawiesić na jakiś czas działalność, a Abbath buduje nowy zespół. Wiesz coś na ten temat? Miałeś kiedyś do czynienie z Immortal?
Immortal to nasi dobrzy koledzy, jednak to nie moja sprawa spekulować na temat tego, kto pojawi się w zespole Abbatha.
Złagodzenie brzmienia i lekka zmiana charakteru muzyki Satyricona musiała przynieść wam więcej mainstreamowych fanów. Czy czujesz jakąś zmianę od czasu wydania takich kawałków jak ,Feul For Hatred’? Czy wciąż posiadacie taką samą ilość ortodoksyjnych wyznawców, jak dawniej?
Satyricon zawsze się zmieniał i ewoluował, tak będzie zawsze. Rzucamy wyzwania swoim fanom już od pierwszego albumu, więc prawdopodobnie nie stało się to nagle w 2002 roku. Uważam za naturalne dla kreatywnego zespołu, aby uatrakcyjniać swoją muzyką i zdobywać różnorodnych fanów, to niemal nie podlega dyskusji. Większość metalowców jest raczej konserwatywna w ich podejściu do muzyki, ale zawsze pojawia się we wszystkim jakaś zmiana, bo jest to związane z ludzką osobowością.
Biografia Nergala jest już dostępna w języku angielskim. Czytałeś ją?
Nie. Ale jestem szczęśliwy, że Nergal żyje i daje czadu. Znam go od połowy lat 90′, gdy przyjechał do Oslo, aby się ze mną spotkać.
Słyszałem, że zawsze lubiłeś brzmienie elektrycznej gitary i czasami na niej grasz. Czy jest szansa, że zobaczymy cię kiedyś z gitarą w ręku?
Gitary i gitarowe brzmienie jest dla mnie głównym elementem muzyki. Jednak Piekło wypowiedziało moje imię i nie było (i nie ma) już odwrotu.
Wiem, że lubisz historię. Czy masz jakiś ulubiony okres w dziejach świata?
Nie mam żadnych ulubionych. Moim celem jest nauka i zrozumienie. Nie fascynuje mnie tylko to, co może nauczyć nas historia, ale też to, co obecnie jest przed nami ukrywane, bo punkt widzenia był zastępowany w trakcie każdych dziejów. Dla przykładu, ludzie kierowali się kiedyś racjami, które już po prostu nie istnieją, co jest samo w sobie bardzo intrygujące.
