Undeath: Recenzja „Demo ’19”

0

Lata 80. i 90. to w metalu, szczególnie w podziemiu, złoty okres tapetradingu, jak i czas, kiedy kasety były popularnym nośnikiem muzyki. Nowe milenium przyniosło jednak wielkie zmiany i dzisiaj kasety to relikt przeszłości. Zresztą płyty kompaktowe też lekko nie mają. Jeśli już coś pojawia się na taśmie, to jest to wydane w limitowanych ilościach zazwyczaj przez wytwórnie, których specjalnością jest dostarczanie maniakom metalu i kolekcjonerom takich rarytasów.

Jedną z nich jest amerykańska Caligari Records, której prawie cały katalog obejmują materiały wydane na kasetach w niewielkich nakładach – chociaż znajdzie się też kilka cedeków. W marcu tego roku ta właśnie wytwórnia wypuściła w ilości 200 sztuk demo pochodzącego z Rochester tria Undeath. Jest to też zarazem pierwsze wydawnictwo zespołu.

Składa się na nie 5 utworów i ponad 16 minut oldschoolowego death metalu. To demo brzmi tak, jakby było nagrane prawie trzy dekady temu. Gdyby ktoś mi je puścił i powiedział, że to jakieś nagrania grupy X sprzed wielu lat to pewnie bym uwierzył. Toporny, brudny, utrzymany w średnich i szybszych tempach death metal umoczony został dodatkowo w piwnicznych oparach i przysypany gruzem. Siermiężne riffy, głęboki growl i undergroundowa produkcja sprawiają wrażenie, że muzycy znaleźli jakiś wehikuł czasu, przenieśli się w przeszłość, nagrali demo, po czym powrócili ze swoim śmierdzącym i stęchłym materiałem, żeby dzisiejszy świat poznał i poczuł, jak to dawniej było. Co też ważne, chłopakom udało się nie tylko uchwycić klimat lat minionych, ale również przy podziemnej produkcji zachować dość dobrą przejrzystość muzyki. Nie jest to demo, na którym ledwo cokolwiek słychać i trzeba się domyślać, co tam właściwie jest grane. Jest tutaj pełno mułu i gruzu, a jednak jest to dobrze zagrane i podane we właściwy sposób. To kotlet, który został właściwie odgrzany.

Undeath świetnie rokuje na przyszłość. Nie wiem, czy zespół świadomie zdecydował się na wydawanie swoich materiałów na kasetach i byciu w podziemiu, czy może w przyszłości, jeśli nadarzy się okazja, pojawi się też jakieś CD lub winyl. Na tę chwilę można posłuchać demówki na Spotify albo zakupić na Bandcampie, bo podejrzewam, że kasety się wyprzedały (wydawnictwa Caligari Records schodzą bardzo szybko). Jeśli dla waszych uszu taki pierwotny death metal jest niczym hity disco polo dla Janusza i Grażynki to nie macie innego wyjścia, tylko włączyć to demo, najlepiej w zakurzonej piwnicy.

www.caligarirecords.com

1. Unadorned Coffin
2. Ineffable Tumult
3. Perverted Self-Reflections
4. Mortuary Breeze
5. Archfiend Coercion Methods

Wyro(c)k

82%
82%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    8
  • INSTRUMENTARIUM
    8.5
  • WOKAL
    8.5
  • BRZMIENIE
    7.5
  • REPEAT MODE
    8.5
  • Oceny czytelników (0 głosów)
    0
Udostępnij to

O autorze

Avatar

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/