Do historii przeszła dziewiąta edycja Festiwalu Producentów Muzycznych Soundedit. Łódzki Soundedit to kilkudniowe wydarzenie kulturalne, które zawiera warsztaty, przedstawienia, spotkania i wernisaże. Dla przeciętnego fana muzyki najważniejsze były jednak koncerty w klubie Wytwórnia, które odbywały się w piątek oraz sobotę.
Gwiazdą drugiego dnia imprezy, a pierwszego koncertowego, był pionier muzyki industrialnej – Gary Numan. Ten chyba trochę zapomniany, a na pewno niedoceniany artysta wciąż nagrywa płyty i robi to na całkiem przyzwoitym poziomie. Dowodem tego jest ostatni album „Savage” utrzymany w niepokojącym, syntezatorowo-gitarowym klimacie. Okazało się, że Gary zebrał na swoim występie sporą publiczność i dał dobry koncert. Co prawda rozkręcał się dość powoli i na początku brakowało jeszcze pewnego napięcia, ale w miarę trwania występu cały zespół czuł się coraz pewniej. Mniej zaznajomieni z jego twórczością pewnie musieli przez chwilę przyzwyczaić się do jego image’u – sześćdziesięcioletni gość w peruce i przezroczystej koszulce wijący się na scenie niczym Shakira, ale myślę, że ostatecznie Numan przekonał do siebie większość zebranych.
Nowy album stanowił sporą część repertuaru – koncert rozpoczął otwierający również płytę ‘Ghost Nation’. Dalej było jeszcze pięć utworów z ‘Savage’, m.in. dwa singlowe, bardzo dobre ‘When the World Comes Apart’ i ‘My Name is Ruin’. Co ważne, Gary nie odcina się od przeszłości, nie zabrakło więc starych hitów ‘Are ‘Friends’ Electric?’ oraz ‘Cars’, które oczywiście zabrzmiały ciężej niż 30 lat temu. Na koniec Numan został uhonorowany statuetką „Człowieka ze złotym uchem” za wizjonerskie i pionierskie rozwiązania w produkcji muzycznej. Należała się.
W sobotę na otwarcie zagrał symbol polskiej elektroniki – Marek Biliński, jednak największą ilość słuchaczy przyciągnęła ekscentryczna formacja The Residents. Amerykański kwartet istnieje od wczesnych lat 70-tych i przez 45 lat dorobił się kultowego statusu. Występ zamaskowanych muzyków, którzy od prawie pół wieku nie zdradzili oficjalnie swojej tożsamości zdecydowanie należy do kategorii osobliwych przeżyć. Świadomie niszczą oni schemat piosenki, a ich muzyka jest ciężka w odbiorze. Jednocześnie jest w tych wszystkich niepasujących do siebie elementach coś, co fascynuje i przyciąga na dłużej. Tym razem zespół zaprezentował performance zatytułowany In Between Dreams z przekrojowym repertuarem, jednak przerywany projekcjami na wielkiej kuli, podczas których różne postaci (Matka Teresa z Kalkuty czy też Richard Nixon) wypowiadały się o swoich snach. Gdyby komuś nie wystarczyło to, że wokalista przebrany był za krowę, to krótkie filmiki dopełniły jeszcze wyższego poziomu absurdu.
Pomimo wydania w marcu płyty ‘The Ghost of Hope’ inspirowanej wypadkami kolejowymi w XIX i XX wieku, usłyszeliśmy z niej tylko ‘Train vs. Elephant’ oraz ‘Rushing Like a Banshee’, który znalazł się na singlu, jednak w końcu na album nie trafił. Oprócz tego było parę starszych utworów, takich jak ‘Tourniquet of Roses’ z ‘Fingerprice’, ale również coś z innych, bardziej znanych albumów ‘Freak Show’, ‘Animal Lover’, ‘Bunny Boy’ i ‘Our Finest Flowers’. Zespół pokusił się również o covery, które oczywiście dało się rozpoznać jedynie ze względu na fragmenty tekstu. Tym samym ‘It’s a Man’s Man’s World’ Jamesa Browna z jednej z najbardziej znanych piosenek w historii stało się hałasem połączonym z wyciem Homera Flynna dodatkowo przekształconym efektem. Podobnie sprawa miała się z ‘(Let Me Be Your) Teddy Bear’ Elvisa i ‘Six More Miles (to the Graveyard)’ Hanka Williamsa. W części ‘Nixon Sings the Blues’ grupa zagrała dwa bluesowe kawałki, które są prawdopodobnie częścią nowego, bluesowego projektu o wspomnianym tytule.
Po koncercie The Residents, który był opóźniony i jeszcze się przeciągnął, większość publiczności wyszła i tym samym ostatni artysta wieczoru, Holy Holy, występował w dość niewdzięcznych warunkach. A przecież za niepozorną nazwą znalazł się doskonały projekt wykonujący muzykę Davida Bowie. W jego skład wchodzą m.in. Woody Woodmansey, czyli perkusista ze składu Spiders From Mars, który zarejestrował klasyczną płytę „Ziggy Stardust” oraz długoletni producent Bowiego Tony Visconti na gitarze basowej. Zaszczytną rolę wokalisty pełni Glenn Gregory z zespołu Heaven 17, którego mocny głos rzeczywiście przypomina Davida Bowie i tym samym doskonale radzi on sobie z repertuarem.
Holy Holy ambitnie podeszło do tematu i na początek w całości wykonało wspomniany już album „The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars”. Dzięki bogatemu instrumentarium – trzem gitarom, klawiszom, basie oraz perkusji – muzyka brzmiała doskonale i słuchanie takich utworów jak ‘Starman’, ‘Ziggy Stardust’ czy ‘Sufragette City’ było dla wielu na pewno niesamowitym przeżyciem. W ‘Lady Stardust’ wokale przejęła córka Viscontiego, która grała także na saksofonie i gitarze. Odziedziczyła dobre geny, bo wypadła świetnie. Zagranie w całości płyty to był dopiero początek, bo następnie grupa sięgnęła po kolejne klasyki, takie jak ‘Life on Mars?’, ‘Changes’ czy ‘The Man Who Sold the World’. Oprócz tego znalazło się miejsce dla mniej oczywistych rzeczy – ‘Black Country Rock’ i ‘The Supermen’ z albumu „The Man Who Sold the World”, który Holy Holy także mają w zanadrzu i na niektórych koncertach wykonują w całości. Występ zakończył się grubo po północy utworem „Heroes”, po którym Tony Visconti chętnie podpisywał płyty najbardziej wytrwałym słuchaczom.
Szkoda, że przez słabą organizację i opóźnienie tak mało osób było świadkami tego wydarzenia. Nie bardzo rozumiem również ustawienia na sali krzeseł drugiego dnia. Być może zostały one przygotowane na „galę”, która trwała całe 10 minut pomiędzy koncertami. Mam nadzieję, że te niedociągnięcia były tylko jednorazową wpadką, bo festiwal Soundedit pozostaje gwarancją niezwykłych koncertowych przeżyć dość nieoczywistych, interesująco dobieranych artystów. Ich wybór jednak zazwyczaj okazuje się trafny, co udowodniła tegoroczna edycja. Ciekawe co organizatorzy przygotują na przyszłoroczną, jubileuszową 10. edycję? Jestem bardzo ciekaw i zdecydowanie czekam na przeszłoroczne ogłoszenia.

![Soundedit ’17: Relacja z festiwalowych koncertów [27-28.10.2017]](https://deathmagnetic.pl/wp-content/uploads/2017/07/soundeditJPG-2.jpg)