Inglorious: Recenzja płyty “Eternal Chaos”

0

Metal jak powszechnie wiadomo wiele ma odmian. Sprawa dotyczy zarówno materiału, jak i gatunku muzycznego. Tarnowski Inglorious, pomijając noszone na koncertach ciężkie części garderoby więcej wspólnego ma jednak z tym drugim. Lecz zapewniam – łatka ta, którą muzycy identyfikują się m.in. na Facebooku jest zbyt ogólna i nawet w najdrobniejszym stopniu nie zdradza czego możemy się spodziewać. A może tak ma być? W końcu panuje tu ponoć „Wieczny Chaos”…

Inglorious "Eternal Chaos"

Na początek trochę historii, gdyż omawiany zespół to nie banda żółtodziobów, którym wczoraj starzy nosili tornistry, a dziś łapią za najtańsze na rynku instrumenty. Inglorious to trójka doświadczonych weteranów. Początki działalności zespołu datuje się na początek zeszłego dziesięciolecia. Lata 2002-2005 to czas licznych perturbacji związanych z doborem odpowiednich muzyków i kompletowaniem potrzebnego sprzętu. Obecny skład stabilizuje się w okolicach 2008 roku. Dalej jest już z górki. Nakładem DarkZone Production ukazuje się debiutancki longplay „Death Syndrome – The Second Step to Hell”, następnie seria udanych i dobrze odbieranych koncertów, potem znów studio. „Eternal Chaos” zostaje zarejestrowany w 2014 roku, a rok później fizyczny format albumowi nadaje opolski wydawca Via Nocturna.

Podobnie jak wspomniana szufladka, rozpoczynające krążek ‘Intro’ również nie jest zbyt wymowne. Ot gitarka z odgłosami burzy w tle. Dopiero drugi utwór jest w stanie uchylić rąbka tajemnicy. A właściwie, będąc bardziej szczegółowym to nie rąbka, a jedną wielką, głęboką jak ujściowy otwór najbardziej znanej polskiej restauratorki przepaść. Toż to Death Metal! I to taki rasowy, brutalny! ‘My Death’ wraz ze swoim nadejściem przynosi całe wiadro ekstremy. Mamy tu wściekłą do bólu perkusję i zawrotne zmiany brzmienia. Aha, tak przy okazji brzmienia właśnie – niejaki Pan Krzysztof Godycki (takie info widnieje na okładce) wykonał kawał dobrej roboty przy realizacji materiału; mimo gnającego na złamanie karku tempa można tu wyłapać każdy instrument z osobna (nawet bas!).

Kolejnym zaskoczeniem są polskojęzyczne utwory. ‘Masowa Mogiła’, ‘Otchłań’ i ‘Cień’ lirycznie oscylują wokół tematów (i tu bez niespodzianek) śmierci. Mnie osobiście najbardziej do gustu przypadł ten ostatni. Jakiż szaleńczy uśmiech zarysował się na mojej twarzy, gdy pośród ściany dźwięku wychwyciłem następujące słowa:

Posłuchaj rytmicznych uderzeń
Nienawiści i pożądania
Mistrzu spójrz jak plugawię Twoje imię
Nie trać oddechu gdy jestem w Tobie
Nie przymykaj oczu gdy wychodzę z Ciebie
Nie zatapiaj się w marzeniach
Gdy rżnę Twoją duszę

Z utworów w języku angielskim wytypowałem natomiast ‘Manifesto’ i numer tytułowy. Ten pierwszy zasłużył sobie subtelnym dodatkiem skrzypiec i wolniejszym blackmetalowym klimatem. Drugi z kolei uwodzi wplecioną gdzieś pomiędzy rozpędzone pasaże melorecytacją oraz akustycznymi wręcz momentami. To bardzo duży plus, że na wypełnionym do bólu uszu krążku znalazło się miejsce na tak wyrafinowane dodatki.

Osoby, które nie mają na co dzień styczności z black/death metalem mogą poczuć się nieco skołowane. Ja sam miałem takie odczucie, które ustąpiło dopiero w okolicach trzeciego kawałka. Ale i to ma swoje zalety. Im dłużej słuchasz „Eternal Chaos”, tym bardziej się wkręcasz. Po przewałkowaniu utworów pod względem stylistycznym polecam sięgnąć do zawartej w zestawie wkładki z tekstami. Odkrywanie zaczyna się wtedy na nowo… No nic, pora na werdykt. Ode mnie solidne 8/10.

1. ‘Intro’
2. ‘My Death’
3. ‘Masowa Mogiła’
4. ‘The Next Step’
5. ‘Otchłań’
6. ‘Manifesto’
7. ‘Word’
8. ‘Eternal Chaos’
9. ‘Otchłań II’
10. ‘Cień’

Wyro(c)k

80%
80%
2 Minutes to Midnight

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway To Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master Of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    6
  • Instrumentarium
    8
  • Wokal
    8
  • Brzmienie
    9
  • Repeat
    9
  • Oceny czytelników (3 głosów)
    10
Udostępnij to

O autorze

MattMarduk

Uzależniony od muzyki. Każdej. Bez względu na gatunek. Chłonę wszystko - od miejscowego undergroundu, aż po światowe legendy metalu. Otoczony dźwiękami całą dobę pisuję, czytuję i poznaję. W życiu kieruję się słowami, które zostawił po sobie Cliff Burton: "Nie wypalasz się od szybkiego życia. Wypalasz się od powolności i znudzenia."