Czekaliśmy, czekaliśmy i wreszcie jest. Nowa płyta Tool. Tylko nie z Los Angeles, a z Wrocławia. Nie od panów z USA, lecz od chłopaków z Polski. Ale poza tymi drobnymi szczegółami wszystko się zgadza. Na debiutanckim longplayu ATME znajdziemy wiele „toolowych” wstawek.
Rzadko zaczynamy recenzje od poligrafii, ale tym razem jest się naprawdę trudno oprzeć. Mistycyzm, mroczny klimat i tajemnice, które stają przed nami otworem aż wylewają się z dzieł Maksymiliana Novaka-Zemplińskiego i Krzysztofa Rusinka. A tylna część okładki? No cóż, mówiliśmy, że będzie „toolowo”.
Przejdźmy jednak do tego, co najważniejsze. Otwierający album ‘Worthy of Pity’ nie prezentuje jeszcze najlepszego oblicza grupy. Mocny, agresywny wokal w połączeniu z ciężkimi bębnami przechodzi powoli w bardziej melodyjny, na czym zyskuje cały utwór. Nie potrzeba wiele czasu, aby ocenić, że Łukasz Pawełoszek brzmi znacznie lepiej, gdy śpiewa delikatniej, bardziej zmysłowo, budując swoim głosem klimat. Tak właśnie jest w ‘Pleasure Box’. Trudno o lepszy tytuł dla tego kawałka. Mocno zaznaczony bas wsparty delikatną gitarą zabierają nas w daleką podróż w nieznane, z której wyrywa nas saksofon. Tajemnicze, interesujące i chwytliwe brzmienia w połączeniu z przestrzennym graniem, zmianami rytmu i damskimi chórkami tworzą kompletną całość. Panowie pokazują, że mimo młodego wieku posiadają zmysł kompozytorski, który pozwala im tworzyć kompletne opowieści.
A tych na „State of Necessity” nie brakuje. Na uwagę zasługują przede wszystkim dwie najdłuższe kompozycje, czyli 10-minutowy ‘Interrupted Call’ oraz 16-minutowy ‘Hotel of the Trasfiguration’. Otrzymujemy epickie historie pełne nagłych zmian klimatu, przestrzeni wypełnionej progresywnymi zagrywkami, gitarowymi solówkami oraz basowo-perkusyjnymi przejściami, które prowadzą nas w nieznanym kierunku. Warto również zwrócić uwagę na wokal, który swoją melodyjnością i różnorodnością idealnie dopełnia warstwę instrumentalną.
Nie zabrakło także oryginalnych i zaskakujących intro, podczas których słyszymy między innymi…recytację. Prowadzą one jednak do jednego z najlepszych kawałków na płycie. ‘(Un)cut Thoughts’ to esencja twórczości ATME. Nastrojowe intro, które przeobraża się w przebojowy, rockowy kawałek, a wszystko zwieńczone wokalem nawiązującym do Maynarda Keenana. Tutaj każda sekunda wydaje się być przemyślana. Nie ma ani jednego niepotrzebnego dźwięku.
Debiutancki longplay to dla każdego zespołu wielkie wydarzenie. To chwila, która określa miejsce na rynku muzycznym i jasno wskazuje, czy świat ma apetyt na takie granie. Dlatego z nadzieją będziemy obserwować reakcje na „State of Necessity”, licząc po cichu, że nurt progresywny w Polsce doczeka się kolejnego znaczącego reprezentanta.

Wyro(c)k
0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets
- Pierwsze wrażenie7
- Instrumentarium8
- Brzmienie7,5
- Wokal7
- Repeat mode7,5
Warning: A non-numeric value encountered in /home/platne/serwer384276/public_html/deathmagnetic.pl/wp-content/plugins/smartmag-core/inc/reviews/review.php on line 89
Warning: A non-numeric value encountered in /home/platne/serwer384276/public_html/deathmagnetic.pl/wp-content/plugins/smartmag-core/inc/reviews/review.php on line 89
