W drugiej odsłonie naszego nowego cyklu przedstawimy Wam nieco mocniejsze dźwięki niż propozycje Maćka sprzed tygodnia. Znajdziecie poniżej 4 kawałki reprezentujące 4 świetne płyty. Przy okazji zahaczymy o muzyczne trendy oraz stereotypowe postrzeganie pewnych artystów.
Jeżeli chcecie podzielić się swoimi ulubionymi i najczęściej goszczącymi ostatnio w odtwarzaczu kawałkami, to wrzucajcie je w komentarzach pod tym artykułem. W przypadku silnej chęci uzewnętrznienia zachęcamy do kontaktu mailowego – z chęcią opublikujemy na naszej stronie Waszą playlistę!
1. Turbowolf – Solid Gold (z albumu „Two Hands”)
Spotkaliście się ze stwierdzeniem, że w muzyce już wszystko zostało wymyślone? A może Wy również tak uważacie…? Jeżeli tak, to posłuchajcie Turbowolfa! Brytyjczycy przybyli w tym roku ze swoim drugim krążkiem, a jego poprzednik z 2011 roku jest jednym z najlepszych debiutów w XXI w. We krwi Turbowilka punk łączy się z disco, a boogie z hardcorem i noisem. Psychodeliczny klimat muzyki idealnie oddają klipy zespołu, a 'Solid Gold’ jest najlepszym tego przykładem. Dobry singiel wcale nie musi być radiową papką. Odpalcie youtube’a, a ja idę o zakład, że zaraz zaczniecie śpiewać refren razem z Chrisem Georgiadisem!
2. While She Sleeps – Our Legacy (z albumu „Brainwashed”)
While She Sleeps oraz Turbowolf mają kilka cech wspólnych: pochodzą z Wielkiej Brytanii, ich płyty wydało w tym roku Search and Destroy Records, a co najważniejsze, grają nieszablonową muzykę. Jeżeli słuchacie ciężkiego grania dłużej niż od momentu, gdy Nergal zaczął spotykać się z Dodą, to z pewnością pamiętacie kilka istotnych trendów ostatnich lat. Jednym z nich był metalcore, którego założeniem było połączenie tego co najlepsze w metalu oraz hardcorze. Z pięknej idei dość szybko gatunek przeistoczył się w granie schematyczne oraz przedkładanie wizerunku scenicznego nad umiejętności muzyczne (tzw. „fashion before passion”). Właśnie z tego powodu wielu z Was może nie dać szansy chłopakom z WSS, a z pewnością będzie to wielki błąd! W kawałku 'Our Legacy’ znalazło się miejsce dla akustycznego intro, solówki, chóralnie odśpiewanego refrenu i energetycznej zwrotki. Ogromnym atutem tego bandu są też z pewnością występy na żywo, które naprawdę wyglądają tak jak w poniższym klipie.
3. Deftones – Diamond Eyes (z albumu „Diamond Eyes”)
Postanowiłem wrzucić do odtwarzacza Deftones, ponieważ informacja o premierze ich nowej płyty we wrześniu tego roku była dla mnie najistotniejszym newsem mijającego tygodnia. Jak wielu fanów zespołu nie przypuszczałem, że kiedykolwiek będą jeszcze w stanie przebić legendarne „White Pony”. Po 5 latach od wydania „Diamond Eyes” bez momentu zawahania stwierdzam, że to najlepsza płyta w dyskografii zespołu. Ekipa Chinosa wydała 4 single z tego krążka, a brak wydania następnych mógł być spowodowany tylko ograniczeniami finansowymi. Hitów bowiem na tym krążku nie brakuje! Na zakończenie chylę jeszcze czoło przed Nickiem Raskulineczem, odpowiedzialnym za najlepsze brzmienia w ciężkiej muzyce ostatnich lat. Poza Deftones wykręcił on moc Mastdonowi, Foo Fighters, a ostatnio także dżentelmenom z Apocalyptiki!
4. Nirvana – Intro/School (z albumu „From The Muddy Banks Of The Wishkah”)
Ostatnia propozycja to podróż do lat 90., ale w nawiązaniu do wydarzeń bieżących. Nirvany nie słucham zbyt często, ale przynajmniej raz w roku (zazwyczaj w kwietniu) słucham po kolei wszystkich płyt. Wśród studyjnych krążków króluje „In Utero”, a w wersji na żywo „Unplugged in New York” remisuje z „Live At Reading”. Przy okazji filmu „Cobain – Montage of Heck” opinia o „przereklamowanym zespole” oraz „legendzie samobójcy” uderzyła we mnie ze zwielokrotnioną siłą, więc postanowiłem przemówić do hejterów Kurta Cobaina. Posłuchajcie uważnie koncertówki „From The Muddy Banks Of The Wishkah” dokumentującej działalność zespołu sprzed czasów „Nevermind”. Najlepiej posłuchajcie z rodzicami i przekonajcie ich, że Nirvana to zespół „komercyjny” oraz grający „pod publikę”. Intro z tej płyty będzie do tego idealnym rozwiązaniem. Jeżeli będzie potrzebna druga runda, to polecam też 'Negative Creep’.
