Musmahhu: Recenzja płyty „Reign Of The Odious”

0

Już 18 stycznia z odrażających death metalowych czeluści wypełznie bestia o nazwie Musmahhu wypluwająca ze swych trzewi plugawe dźwięki debiutanckiego albumu „Reign Of The Odious”. W każdym zakątku świata będzie je słychać, a ziemię przykryje pył i ohydna wydzielina, potęgując jeszcze bardziej odbiór siedmiu przeraźliwych hymnów zawartych na pierwszym krążku.

Za to wszystko odpowiedzialny jest jeden człowiek obsługujący wszystkie instrumenty – Swartadauþuz. Ten superpłodny weteran sceny black metalowej, założyciel Ancient Records i zespołów Bekëth Nexëhmü, Azelisassath, Urkaos, Trolldom, Mystik i wielu innych, wie też jak stworzyć świdrujący i ohydny death metal. I to właśnie opanował do perfekcji na debiucie Musmahhu.

Zaiste mroczna to płyta, a jednocześnie wciągająca słuchacza do jakiejś dziwnej krainy, w której panuje ciemność a potworne, potępione, ponure istoty błąkają się bezwiednie w poczuciu beznadziejności. To również masywny atak na narządy słuchu. Po niespełna 43 minutach obcowania z „Reign Of The Odious” zwoje mózgowe są tak powykręcane, że ciężko przywrócić im poprzedni stan.

Musmahhu pochodzi ze Szwecji i w połączeniu z określeniem death metal mogą pojawić się skojarzenia z zespołami z tego kraju, które kształtowały ten gatunek lub które hołdują takiej twórczości. Jednak Swartadauþuz i jego ekstremalny bękart prezentują nieco inne oblicze tej muzyki. Dlatego nie należy nastawiać się na kopię Dismember, Entombed czy Unleashed. A już na pewno nie ma to nic wspólnego z melodyjnym death metalem. Słychać co prawda nieco tego szwedzkiego łojenia, ale Musmahhu jest bardziej mroczny, nieokrzesany i dziki. Nie ma tutaj miejsca na ogładę, finezję czy przebojowość. Jednakże nie znaczy to, że jest prymitywnie. Po prostu ten paskudny byt wymyka się zamknięciu w tym, co znamy jako szwedzki death metal. Musmahhu to raczej połącznie tego, co najlepsze w krwawym, podziemnym i złowieszczym death metalu. Piekło, ogień i krew – to powinno kojarzyć się z dźwiękami, jakimi Swartadauþuz deprawuje ludzkość. I to sprawia, że ten album z chęcią łykną ci, którzy uwielbiają szukać w undergroundzie bezkompromisowych rzeczy. To nie jest ładny metal z list przebojów i trzeba to podkreślić.

Kliknij tutaj, aby wysłuchać utworu ‘Musmahhu, Rise’.

„Reign Of The Odious” jest też dobrze wyprodukowany i zagrany – jest zarazem potężny i ciężki. To sprawia, że kompozycje brzmią soczyście i ociekają jadem. Nie brak w nich także urozmaiceń i zmian temp. Szybkie fragmenty niszczą zady, a wolne wgniatają w glebę. Nie ma litości, całość powala od początku do końca.

Jak dla mnie ten album jest kwintesencją prawdziwego death metalu. Uświadamia on, o co w tej muzyce chodzi i jak ją grać. W natłoku płyt podobnie brzmiących zespołów, które chcą być jak drugi Dismember albo Morbid Angel Musmahhu to powiew świeżości, a raczej ognisty wyziew z paszczy jednego szweda. Ten podmuch niedługo osmali cały świat, bo premiera już niebawem.

Zainteresowani mogą poszukać jeszcze EPki z zeszłego roku – „Formulas Of Rotten Death” – która wraz z debiutem stanowi dyskografię Musmahhu.

www.ironbonehead.de
www.facebook.com/IronBoneheadProductions

1. Apocalyptic Brigade Of Forbidden
2. Musmahhu, Rise
3. Slaughter Of The Seraphim
4. Burning Winds Of Purgatory (Mellanspel)
5. Reign Of The Odious
6. Spectral Congregation Of Anguish
7. Thirsting For Life’s Terminus

Wyro(c)k

88%
88%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    9
  • INSTRUMENTARIUM
    8.5
  • WOKAL
    8.5
  • BRZMIENIE
    9
  • REPEAT MODE
    9
  • Oceny czytelników (0 głosów)
    0
Udostępnij to

O autorze

Avatar

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/